29.06.2010, 11:06
Jacek Piekara - Płomień i krzyż
Oto ON - inkwizytor i Sługa Boży, Człowiek głębokiej wiary. Płomień i krzyż - pod względem chronologii wydarzeń - rozpoczyna cykl inkwizytorski Jacka Piekary. Odsłania tajemnice świata, który różni się tym od naszego, że w roku 33 Jezus Chrystus nie umarł i nie zmartwychwstał, lecz zstąpił z krzyża i ukarał śmiercią swych prześladowców...
† Młody Mordimer Madderdin wstępuje do Akademii Inkwizytorium. Z jakich powodów mistrzowie Świętego Officjum pragną dokładnie zbadać, kim byli jego rodzice? Jaki sekret każe im rozważać, czy chronić go przed niebezpieczeństwami, czy może lepiej... zabić?
† Krwawy chłopski bunt pustoszy ziemie Cesarstwa, inkwizytor Arnold Löwefell rusza w sam środek wojennej zawieruchy. Musi ocalić dziewczynkę, na której życiu szczególnie zależy Świętemu Officjum. Czy sukces misji przyniesie mu cokolwiek dobrego?
† Piękna i kapryśna wiedźma-kurtyzana dowiaduje się o magicznej księdze Szahor Sefer, w której spisano najmroczniejsze sekrety wschodnich czarnoksiężników. Jaką cenę jest w stanie zapłacić, by ją zdobyć? I jaką cenę za jej zachcianki zapłacą inni?
† Bogobojny inkwizytor odnajduje więź łączącą go z okrutnym perskim demonologiem. Czy wytrwa po stronie Dobra?
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w pierwszym tomie cyklu. Gorąco polecam... gorąco niczym płonący stos
Dodam jeszcze tylko tyle, że klimatem przypomina nieco trylogię husycką ASa... więc wiadomo
Fragment rozpoczynający kolejny tom cyklu inkwizytorskiego - Ja, inkwizytor. Wieże do nieba.
"Upojny zapach leśnych konwalii rozchodził się wszędzie wokół, a słowicze trele pieściły nasze uszy. Wzbijały się dźwięczną kaskadą pod niebo zaróżowione od zachodzącego słońca, którego promienie spijały z liści ostatnie krople rosy”.
Taaak... Zapewne wolałbym w ten sposób rozpoczynać moją opowieść. Ale jestem inkwizytorem, a nasze historie, historie inkwizytorów, zazwyczaj zaczynają się troszkę inaczej...
Krew była wszędzie. Na ścianach, na podłodze, nawet na suficie. Można by pomyśleć, że w tym pokoju pracował szalony lub pijany malarz, który upodobał sobie technikę polegającą na rozbryzgiwaniu przeróżnych odcieni czerwonej farby, od niemal różowego po wpadający w brąz. Można by tak pomyśleć, gdyby nie smród. Smród zastarzałej, zaschniętej krwi i rozprutych wnętrzności.
Kto tego rodzaju smród poczuł chociaż raz w życiu, ten nigdy nie pomyli go z niczym innym.
"I daj nam siłę, byśmy nie wybaczali naszym winowajcom..."
Oto ON - inkwizytor i Sługa Boży, Człowiek głębokiej wiary. Płomień i krzyż - pod względem chronologii wydarzeń - rozpoczyna cykl inkwizytorski Jacka Piekary. Odsłania tajemnice świata, który różni się tym od naszego, że w roku 33 Jezus Chrystus nie umarł i nie zmartwychwstał, lecz zstąpił z krzyża i ukarał śmiercią swych prześladowców...
† Młody Mordimer Madderdin wstępuje do Akademii Inkwizytorium. Z jakich powodów mistrzowie Świętego Officjum pragną dokładnie zbadać, kim byli jego rodzice? Jaki sekret każe im rozważać, czy chronić go przed niebezpieczeństwami, czy może lepiej... zabić?
† Krwawy chłopski bunt pustoszy ziemie Cesarstwa, inkwizytor Arnold Löwefell rusza w sam środek wojennej zawieruchy. Musi ocalić dziewczynkę, na której życiu szczególnie zależy Świętemu Officjum. Czy sukces misji przyniesie mu cokolwiek dobrego?
† Piękna i kapryśna wiedźma-kurtyzana dowiaduje się o magicznej księdze Szahor Sefer, w której spisano najmroczniejsze sekrety wschodnich czarnoksiężników. Jaką cenę jest w stanie zapłacić, by ją zdobyć? I jaką cenę za jej zachcianki zapłacą inni?
† Bogobojny inkwizytor odnajduje więź łączącą go z okrutnym perskim demonologiem. Czy wytrwa po stronie Dobra?
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w pierwszym tomie cyklu. Gorąco polecam... gorąco niczym płonący stos

Dodam jeszcze tylko tyle, że klimatem przypomina nieco trylogię husycką ASa... więc wiadomo

Fragment rozpoczynający kolejny tom cyklu inkwizytorskiego - Ja, inkwizytor. Wieże do nieba.
"Upojny zapach leśnych konwalii rozchodził się wszędzie wokół, a słowicze trele pieściły nasze uszy. Wzbijały się dźwięczną kaskadą pod niebo zaróżowione od zachodzącego słońca, którego promienie spijały z liści ostatnie krople rosy”.
Taaak... Zapewne wolałbym w ten sposób rozpoczynać moją opowieść. Ale jestem inkwizytorem, a nasze historie, historie inkwizytorów, zazwyczaj zaczynają się troszkę inaczej...
Krew była wszędzie. Na ścianach, na podłodze, nawet na suficie. Można by pomyśleć, że w tym pokoju pracował szalony lub pijany malarz, który upodobał sobie technikę polegającą na rozbryzgiwaniu przeróżnych odcieni czerwonej farby, od niemal różowego po wpadający w brąz. Można by tak pomyśleć, gdyby nie smród. Smród zastarzałej, zaschniętej krwi i rozprutych wnętrzności.
Kto tego rodzaju smród poczuł chociaż raz w życiu, ten nigdy nie pomyli go z niczym innym.
"I daj nam siłę, byśmy nie wybaczali naszym winowajcom..."
