Antyforum

Pełna wersja: Książka...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jacek Piekara - Płomień i krzyż

Oto ON - inkwizytor i Sługa Boży, Człowiek głębokiej wiary. Płomień i krzyż - pod względem chronologii wydarzeń - rozpoczyna cykl inkwizytorski Jacka Piekary. Odsłania tajemnice świata, który różni się tym od naszego, że w roku 33 Jezus Chrystus nie umarł i nie zmartwychwstał, lecz zstąpił z krzyża i ukarał śmiercią swych prześladowców...
† Młody Mordimer Madderdin wstępuje do Akademii Inkwizytorium. Z jakich powodów mistrzowie Świętego Officjum pragną dokładnie zbadać, kim byli jego rodzice? Jaki sekret każe im rozważać, czy chronić go przed niebezpieczeństwami, czy może lepiej... zabić?
† Krwawy chłopski bunt pustoszy ziemie Cesarstwa, inkwizytor Arnold Löwefell rusza w sam środek wojennej zawieruchy. Musi ocalić dziewczynkę, na której życiu szczególnie zależy Świętemu Officjum. Czy sukces misji przyniesie mu cokolwiek dobrego?
† Piękna i kapryśna wiedźma-kurtyzana dowiaduje się o magicznej księdze Szahor Sefer, w której spisano najmroczniejsze sekrety wschodnich czarnoksiężników. Jaką cenę jest w stanie zapłacić, by ją zdobyć? I jaką cenę za jej zachcianki zapłacą inni?
† Bogobojny inkwizytor odnajduje więź łączącą go z okrutnym perskim demonologiem. Czy wytrwa po stronie Dobra?


Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w pierwszym tomie cyklu. Gorąco polecam... gorąco niczym płonący stos Devil
Dodam jeszcze tylko tyle, że klimatem przypomina nieco trylogię husycką ASa... więc wiadomo Spoko

Fragment rozpoczynający kolejny tom cyklu inkwizytorskiego - Ja, inkwizytor. Wieże do nieba.

"Upojny zapach leśnych konwalii rozchodził się wszędzie wokół, a słowicze trele pieściły nasze uszy. Wzbijały się dźwięczną kaskadą pod niebo zaróżowione od zachodzącego słońca, którego promienie spijały z liści ostatnie krople rosy”.
Taaak... Zapewne wolałbym w ten sposób rozpoczynać moją opowieść. Ale jestem inkwizytorem, a nasze historie, historie inkwizytorów, zazwyczaj zaczynają się troszkę inaczej...
Krew była wszędzie. Na ścianach, na podłodze, nawet na suficie. Można by pomyśleć, że w tym pokoju pracował szalony lub pijany malarz, który upodobał sobie technikę polegającą na rozbryzgiwaniu przeróżnych odcieni czerwonej farby, od niemal różowego po wpadający w brąz. Można by tak pomyśleć, gdyby nie smród. Smród zastarzałej, zaschniętej krwi i rozprutych wnętrzności.
Kto tego rodzaju smród poczuł chociaż raz w życiu, ten nigdy nie pomyli go z niczym innym.


"I daj nam siłę, byśmy nie wybaczali naszym winowajcom..."
Maja Lidia Kossakowska - Zbieracz Burz, tom II



Oto Królestwo Niebieskie... w którym nie ma Boga.
Oto miejsce, gdzie archanioł sprzymierza się z diabłem.
Oto on... Niszczyciel Światów, Miecz Pana, Lewa Ręka Boga.
Nad jego głową znów zawisły ciężkie chmury, a w Siódmym Niebie zaległa głucha cisza... cisza przed burzą.
Oto Daimon Frey
Wiara, Nadzieja, Miłość... To jego grzechy kardynalne
Zaprawdę powiadam Ci: Gdy sięgniesz po tę książkę poznasz kolejne siedem grzechów głównych...
Lecz czy jesteś gotowy?


Tak zaczyna się ta historia...

Kiedy jesteś samotnym demonem, na pustej, zimnej, niegościnnej Ziemi, kiedy za towarzystwo masz milczący telefon i nawalonego, widmowego kota, możesz nabrać ochoty, żeby się po prostu upić. I to nie żadnym tam ziemskim sikaczem, tylko porządną, głębiańską gorzałą. Taką, którą potrafi pędzić w chwilach melancholii stary, poczciwy Mefisto. Złotą jak płomień lata, zjadliwą niczym ironia, złą niby twoje własne, demoniczne serce.
Tyle, że właśnie postanowiłeś bawić się w człowieka. Porzucić dom, kumpli, dobrze prosperujący interes i przeprowadzić się z trzaskiem na zapyziałą, biedną, trzecią planetę od Słońca, żeby leczyć swoje urojone neurozy. No bo właściwie po diabła to zrobiłeś? Dla tej biednej, małej ifrytki, którą twoja szanowna mamusia miała fantazję zamordować jakieś trzy czy cztery wieki temu? Daj spokój, stary. Miej tyle uczciwości, żeby przyznać przed sobą, że nie bardzo już pamiętasz, co właściwie widziałeś w tej niby miłości twego życia. No słodka była, i śliczna, i całkiem taka sama jak setki podobnych. Dżinniji, ifrytek, Głębianek, nawet Skrzydlatych, niech Otchłań przetrąci te zimne, napuszone, świętoszkowate gidie.
Ziemianki. No, one przynajmniej są inne. Ostre. Wyraziste. Z charakterem. Różnorodne jak ryby w Jeziorze Płomieni. Nigdy nie wiesz, co złowisz. I czy zdobycz nie odgryzie ci aby palca, śmignąwszy z powrotem w bystre fale życia.
Taa. Cholerne Ziemianki.
Powiedziałeś: „bystre fale życia”? Ty, który pomagałeś Boccacciowi pisać „Dekameron”? Demon z ambicjami literackimi? Rany, chłopie, odstaw tę wódę, bo robi ci z mózgu wodę z zęzy Arki Noego.
Co z tobą właściwie? Dotknął cię kryzys wieku średniego? Przecież masz dopiero kilkaset tysięcy lat. Za wcześnie na takie numery.
Rzuć to w czorty i wracaj do Głębi. Lucek cię potrzebuje. Wygląda na to, że znów wpakuje się w coś cuchnącego. Coś, co przyklei się do niego na dobre parę wieków. Albo na infernalne zawsze.


...a jak się kończy? To się dopiero okaże...
Ona dalej z tym Daimonem Freyem? Dziecięca literatura ;]
Zgadzam sie oj zgadzam. Dalej Daimon Frey i to tak mało Daimonowaty, jak tylko się da. Jasne- "Siewca Wiatru" był świetny, "Zbieracz Burz"t.1 słaby a drugi tom jeszcze gorszy. Już wolę Magdalenę Kozak z jej "Nocarzem" niż to "coś". Może Bartuc czytał?
A to Bartuc czyta? Bo ja myślałam, że on ogląda obrazek z okładki, jak mu się spodoba, to kopiuje co wydawca napisał o książce i wkleja Wam tutaj, żebyście mu powiedzieli czy fajne i czy warto czytać.

Dobra, przeczytałam. Mogę się wypowiadać. Faktycznie Daimon mało podobny do siebie z "Siewcy Wiatru", ale z drugiej strony po przygodach jakimi doświadczyła go Kossakowska, trudno żeby pozostał sobą. W ogóle mam nieznośne wrażenie, że ta książka powstała nie tyle pod przypływem natchnienia, co motorem jej napisania była wizja honorarium. Fabuła jakaś naciągana, ale na to byłam w stanie przymknąć oko dla głównego bohatera, którego jakoś wyjątkowo mało było jak na głównego bohatera. A jak już był to nie taki jakiego się spodziewałam. Wątki, które właściwie pociągnięte były chyba tylko dla czytelnika-idioty, jak Asmodeusza do Blanki wzdychanie, które właściwie nijak się skończyło, czy mocno naciągane dodawanie Hiji inteligencji i osobowości, zupełnie jakby pozostanie słodką laleczką było czymś złym.
Ja nie spodziewałam się, że "Zbieracz Burz" powali mnie na kolana, ale on mnie najzwyczajniej w świecie rozczarował. Zupełnie jakbym wyrosła już z Daimona Freya i jego przygód.
Stron: 1 2 3 4 5
Przekierowanie