Antyforum

Pełna wersja: Misz_masz_nie_uczesany_z_lekka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jest taki ..dzień.. grudniowy- czasowy....

Historia Internautki: Przerwana samotność

Człowiek nie jest stworzony do życia w pojedynkę. Samotność, szczególnie w święta, doprowadza do rozpaczy... Zabija pustka i świadomość, że nikomu na nas nie zależy i nikt nas nie kocha... Ale czy przypadkiem nie jest tak, że na samotność skazujemy się sami, uciekając przed ludźmi i zamykając w czterech ścianach?

Cisza. Niewyobrażalna cisza.
Otwieram oczy i widzę jasne, rozmazane plamy na suficie. To słońce usiłuje wkraść mi się do pokoju, przez uchylone okno. Nie chcę podnieść się z łóżka, nie mam po co, przecież to dzień, jak co dzień. Tylko w sklepach ogromne choinki, zapachowe świeczki, trochę milsze ekspedientki, które chcą bym kupiła masę rzeczy, bo przecież są święta - ludzie kupują prezenty.
- Tak, prezenty.- pomyślałam. - Tylko, dla kogo? I od niechcenia zrzucam kołdrę.
Jedna noga i druga noga i już stoję. Zakładam pantofle i leniwie posuwam się w stronę okna. Od świata oddziela mnie tylko szyba, zaskakujące. Patrzę to na płatki śniegu, to na pędzących ludzi. Wszyscy gdzieś się spieszą. Na nic nie ma czasu. Setki śladów na białych chodnikach. Mam wrażenie, że któreś z nich prowadzą gdzieś gdzie jest lepiej. Gdzieś gdzie człowiek budzi się pełen radości, gdzie doba nie jest za krótka, gdzie nikt nie jest samotny…
-Aj! - znowu uderzyłam głową w szybę - Tak. Racja. Nie ma co się nad tym zastanawiać.
Siadam w fotelu. Włączam telewizor.
- "Jest taki dzień. Bardzo ciepły, choć grudniowy…", "Dziś 24 grudnia, wyjątkowy dzień…", "Biegiem do sklepów, już nie wiele czasu…". Wyłączam, siadam przy biurku i włączam komputer.- Skomercjalizowane święta, nic tylko prezenty.
- "Opowieść Wigilijna", "Zrób prezent swojej rodzinie na święta". Wyłączam. Nuda.
Do oczu powoli cisną się łzy. Mechanizm obronny przestaje działać, nie potrafię udawać, że czuje się doskonale.
- Tak! Jestem sama! I co z tego?- Krzyczę na cały głos, choć wiem, że nikt nie odpowie, liczę na to, że złość przyniesie ukojenie, że zapomnę, że dziś Wigilia.
Ale nie, to przecież nic nie daje. Nawet, jeśli powiem, że jest dobrze to wcale tak będzie.
I znowu kładę się do łóżka, zakrywam głowę kołdrą, chcę zasnąć, ale w głowie setki myśli, totalny chaos. Marzenia przeplatają się z rzeczywistością. Tak bardzo chcę żeby ktoś był teraz ze mną, żeby w te święta było inaczej.
Chciałabym usiąść przy wigilijnym stole, gdzie będzie czekać puste nakrycie dla niespodziewanego gościa, będzie pachnieć choinką i będę śpiewać kolędy, razem z całą rodziną, rodziną do której będę należeć.
-Muszę stąd wyjść!- Szybko podniosłam się, wyjęłam najcieplejsze ubrania z szafy i w ciągu 5 minut byłam gotowa do wyjścia. Spojrzałam na telefon - przecież i tak nikt nie zadzwoni - i wyszłam trzaskając drzwiami.
Popołudnie zmieniło się w wieczór. Pierwsza gwiazdka migotała na niebie. Płatki śniegu mieniły się w świetle latarni, wyglądały jak prawdziwe diamenty. Szkoda tylko, że z nikim nie mogę się tym pięknem podzielić, tak bardzo bym chciała by ktoś widział ten świat takim, jakim ja go widzę. Patrzył na niego moimi oczami.
Pierwszy raz czuję, jakbym była sama na świecie. Wszędzie jest tak pusto, nikt nie stoi na mojej drodze. Nawet nie mam komu życzyć wesołych świąt.
Gdy pomyślałam, że moja wędrówka dobiega końca, że czas wrócić do [pustego] domu, moim oczom ukazał się jakiś mężczyzna. Szedł tak samo zamyślony i tak samo smutny jak ja.
Gdy już zbliżał się do mnie szybko powiedziałam: - Wesołych Świąt! - a on zatrzymał się, spojrzał na mnie dużymi, niebieskimi oczami. Nie odpowiedział i zaczął iść dalej. Stałam i wpatrywałam się w niego.
Ku mojemu zdziwieniu obrócił się i krzyknął:
- Pójdziesz ze mną?
Nie zastanawiałam się długo, podbiegłam do niego. Jakiś czas szliśmy w milczeniu, rozglądając się dookoła, ale w końcu przełamaliśmy barierę i zaczęliśmy rozmawiać.
Mówiliśmy o wszystkim, nie tylko o świętach. Dawno się tyle nie śmiałam, miałam wrażenie, że nigdy nie byłam smutna i że już nigdy nie będę.
Byłam równocześnie spokojna i zdenerwowana, przerażona niezwykłym poczuciem bezpieczeństwa, jakie towarzyszyło mi w tej chwili.
Nieznajomy wyjął z kieszeni płaszcza opłatek i szepnął:
Wesołych Świąt…
- Wesołych Świąt - odpowiedziałam.
wyobraż sobie....ognisko...
cudowne....piekne....tajemnicze....facynujące...
ognisko Twoich marzeń....takie o jakim marzyłes zawsze...
potem przestałaś wierzyć, że ONO w ogóle może istnieć...
Ale...
Odkryłeś je....
daje Ci wiare...
daje Ci miłośc...
daje Ci cieplo....
daje Ci siebie samo...
Podchodzisz....
Jesteś....
Ale zrywa się wiatr....wicher....
i ogień....języki ognia parzą Cię....palą Ci serce i ciało....
To się dziej nagle.....nie wiesz dlaczego....
burza....grzmot....
uciekasz.....
nie rozumiesz....boli Cię.....spalone serce...
ale ....potem.....niebo....słónce....
znow podchodzisz.....blisko....
i nagle ognisko gaśnie....
to znaczy Ty wiesz....na przekór wszyskiemu, że wewnątrz jest ogien.......
że ogień tam jest wieczny....
że ogień tam ie zgaśnie nigdy....
bo jak zgaśnie ogięń tam....to zgasą i gwiazdy....
wiesz to....
wiesz to...
wiesz to...
ale....czujesz chłód....zimno....
tam gdzie...jeszzce wczoraj byl ogień.....dziś jest lód....
więc znów uciekasz...tym razem....nie przed goracem...ale przed zimnem....
a potem....
ognisko pali się znowu....
cudownie....
pieknie....
tajemniczo...
wzniośle...
ku niebu...
ale Ty boisz się podejśc....
boisz się....
taaa.....ktoś Ci mowi zgaś to ognisko...
masz wiadro....
możę i nawet momentami masz odwage by je zgasić....
ale....
nie zrobisz tego...
bo......hmm....bo.....
wiesz, że ten ogień....jest potrzebny.....światu....niebu....piekłu....
i Tobie też....
nie zgasisz Go....i bedziesz go bronił, by ktos go nie zgasil....
ale nie podejdziesz....
już nie....
może tylko wskoczysz do środka....
jak bedzie gasło....
choć wiesz...że nie zgaśnie.....
bo jak zgaśnie Ono...zgasną i gwiazdy....

Smile

souvenir...

nasze czary
cicho
ciemne
podchody
strategie
(s)tarcia
o uwolnienie
guzika
każdego
po kolei
zakładnika
moich spodni.. .........
Sad

nn..
Trudno oprzeć się wrażeniu przypadkowości
kiedy splatasz ze sobą pojedyncze historie
tylko po to....
żeby się już nigdy nie spotkać
żeby potem nie móc zasnąć
żeby było czego żałować...
że się za tym losu uśmiechem znów nie zdążyło
nie złapało dość szybko
żeby tęsknić....
żeby wiedzieć co się stać nie może
i prosić żeby stać się mogło
i trudno wtedy oprzeć się
wrażeniu przypadkowości...
"...By docenić, jak ważna jest ulotność każdej chwili należy pamiętać, że "tu i teraz" jest jedynym czasem, jaki możemy w pełni kształtować. Chwila, która trwa może być najważniejsza, dlatego nie można przegapić szansy by być, by pytać, by poznawać...tylko szukanie cały czas piękna świata i budowania jego obrazu w sobie czyni ludzi tak spokojnymi i pogodzonymi ze sobą.... "
Ciemność jest szczodra….

Jej pierwszym darem….jest UKRYCIE !

Nasze prawdziwe twarze pozostają w mroku, a prawda naszego serca spoczywa w jeszcze większej ciemności,
Lecz Największym darem ukrycia nie jest to, że możemy ochronić własne tajemne prawdy, ale to, że ukryte są przed Nami prawdy dotyczące innych….
Ciemność broni nas przed tym, czego nie ośmielamy się widzieć….

Jej drugim darem….jest ILUZJA !

Łatwość łagodnego snu w objęciach nocy i piękno tego, co przynosi wyobraźnia,
A co w surowym świetle dnia wydawałoby się….odpychające….
Największym pocieszeniem jest jednak iluzja, iż ciemność jest stanem przejściowym i, że po każdej nocy przychodzi dzień
W istocie bowiem to jasność dnia jest stanem przejściowym…..
Dzień jest złudzeniem….

Trzecim darem jest…..samo….ŚWIATŁO

Tak jak dni są podkreślane przez noce, które je oddzielają,
Jak gwiazdy są uwidocznione na tle nieskończonej ciemności, po której krążą,
Tak mrok przygarnia światło i ukazuje je nam….z samego jądra siebie
W ten sposób każde zwycięstwo światła….jest zwycięstwem ciemności !

Ciemność jest szczodra i jest też….CIERPLIWA !!

To ona sieje ziarno okrucieństwa na grunt sprawiedliwości…
Ona sączy pogardę we współczucie…
Ona zatruwa miłość….drobinami…zwątpienia…

Ciemność pozwala sobie na CIERPLIWOŚĆ…ponieważ najmniejsza kropla deszczu wystarczy, by ziarna te zaczęły kiełkować….
Deszcz nadejdzie, a ziarna wykiełkują, bowiem ciemność jest dla nich glebą i chmurą…

Ciemność jest szczodra….jest cierpliwa i zawsze…ZWYCIĘŻA !!

Zawsze zwycięża…ponieważ jest wszędzie…
Jest w drewnie płonącym na kominku…i w kociołku zawieszonym nad ogniem…
Jest pod twoim fotelem….pod stołem i pod pościelą, która leży na Twoim łóżku….

Wyjdź w słoneczny dzień, a ciemność będzie ci towarzyszyć…uwiązana do podeszwy Twoich stóp
Najjaśniejsze światło rzuca….NAJMROCZNIEJSZY CIEŃ !!!!

Ciemność jest szczodra…jest cierpliwa i zawsze zwycięża,
Lecz w samym sercu jej siły…leży słabość…

WYSTARCZY JEDNA…JEDYNA SAMOTNA ŚWIECA…by ją pokonać…!!!!
"..Poszukiwać siebie w jedności, czy też wciąż jeszcze podejmować próby zdobywania czegoś nowego.” ?
Julia Hartwig
Przekierowanie