16.12.2008, 22:24
Mi nowa płyta zaczyna się dopiero podobać (mało przesłuchań, jak na razie)
Jest inaczej i dlatego dam sobie spokój z porównaniami do poprzedniczek. Częste, bezmuzyczne wtrącenia mogą irytować na początku, ale każdy z nich pełni funkcję swoistego intra lub outra do poszczególnych utworów, więc traktuję je jako integralną część płyty.
Wyszedł Comie taki quasi-koncept album, co jeszcze mocniej uwydatnia progresywne aspiracje chłopaków z Łodzi. Jestem ciekaw, co zmajstrują na następnej płycie.
Jest inaczej i dlatego dam sobie spokój z porównaniami do poprzedniczek. Częste, bezmuzyczne wtrącenia mogą irytować na początku, ale każdy z nich pełni funkcję swoistego intra lub outra do poszczególnych utworów, więc traktuję je jako integralną część płyty. Wyszedł Comie taki quasi-koncept album, co jeszcze mocniej uwydatnia progresywne aspiracje chłopaków z Łodzi. Jestem ciekaw, co zmajstrują na następnej płycie.