o kurna.... a miałem jechać na ruskie wesele.... nie ma bata

Ja bylem na Ukrainie, zupelnie przypadkiem przejezdzalem obok wesela. Obcy ludzie zatrzymali busa, wyciagneli nas z niego i wodka poili

Wliczajac w to szklanke dla kierowcy.
Mijalem tez pogrzeb, tym razem jadac PKSem. Za karawan robil ZIL(ablo ZIS, nie zwrocilem uwagi) 151. Do tego na gaz. Dla tych, ktorym ta nazwa nic nie mowi: to byly wielkie ciezarowki z napedem na wszystkie 6 kol, na ktorych Ruskie w czasie wojny katiusze wozili.
Do tego autobusy z butlami z gazem na dachu, panowie z kalachami w zielonych wdziankach przed klubami nocnymi zamiast ochrony... dlugo by opowiadac. Jesli chodzi o tamte strony to nic nie jest w stanie mnie zdziwic.
Polecam kazdemu, klimat nie z tej ziemi

A przynajmniej nie z tej epoki

Chetnie bym sie tam karnal jeszcze raz, ale juz planuje intensywniejsze przezycia: pociagiem do Wladywostoku

Ktos chetny?
