Był sobie chłopiec to chyba z okropnym Hugh Grantem? jak dla mnie nic specjalnego, a wszystko co sygnowane twarzą tego aktora klasyfikuję jako komedia romantyczna ;p słaba, raczej.
Po tępych amerykańskich komediach czas na powrót do bardziej ambitnego kina.
"Armia Boga" - sięgnąłem po ten tytuł po części zaintrygowany utworem Huntera, a po części "Kłamcą" Ćwieka i nie żałuję. Kolejna, nieco inna wersja wojny między "Wiernymi" Sługami Pana, a Upadłymi.
W niebiosach wybucha straszliwa, przepowiedziana w sekretnym rozdziale Biblii, wojna między zastępami aniołów.
Przyczyną konfliktu są ludzie, którzy zajęli miejsce aniołów i odebrali im bożą łaskę....
Mroczne zastępy Gabriela zstępują na ziemię, aby rozpętać piekło i zdobyć duszę najstraszliwszego człowieka, który kiedykolwiek istniał. Gorszego niż Hitler i Stalin. gorszego niż sam diabeł.
Ale anioł Szymon ukrywa pożadaną przez Gabriela duszę w ciele małej dziewczynki Marii...
W konflikt między aniołami wplątany zostajeThomas Dagget, policjant i były ksiądz.
Ponieważ stoi na drodze musi albo walczyć albo przyłączyć sie do jednej ze stron.
Niespodziewanie też dla wszysktich pojawia się nagle dawny ulubieniec Boga, strącony anioł śwatłości, Lucyfer....
"Mały Tommy Dagget... Jakże lubiłem co wieczór słuchać twoich paciorków...
Szybciutko wskakiwałeś do łóżka, bo bałeś się, że leżę pod nim... I leżałem..."
a widział ktoś antychrysta już?
sorry że nie nawiązuję, ale nie mam kompletnie nic do powiedzenia..;p
O dobre pytanie, sam chciałem to obejrzeć ale jak na razie brak tego w moich źródłach

Tudzież winno być ciekawe, skoro reżyser sam o tym mówił, że nakręcił 'pornograficzny horror"

Generalnie gdyby trier zrezygnował z horroru to byłby to świetny dramat, dobra fabuła, historia wszystko.. ale horror taki, że sala padała ze śmiechu.
Szczerze? W gatunek się specjalnie nie zagłębiam, bo ani to fajne ani ciekawe, ale jak na mój gust horrory po prostu umarły. Z tym jest jak z grami, kiedyś wciągały bo miały świetną fabułę i nikt nie narzekał, że główny bohater to kilka trójkątów. Dziś wszyscy stawiają na grafikę przez co odechciewa się grać po godzinie..
Do czego piję? Otóż z kinem jest analogiczna sytuacja. Kiedyś horrory miały klimat, tworzyły taki nastrój, że bałeś się oglądać dalej, a teraz? Wygrywa ten, o kogo przeleje się więcej krwi i flaki wylądują na suficie (patrz "Piła" itp, odpuściłem sobie po 20 minutach).
Ale jak już mówiłem nie jestem na bieżąco i może zdarza się czasem jakaś perełka, ale generalnie jestem zwolennikiem stary dobrych czasów, kiedy producent szanował odbiorcę...
Fakt zrobił się taki bum na horrory, że w większości po 15 minutach wiem jak się zakończy.
Zdarzają się czasem perełki ale niestety coraz rzadziej:/
Jedynie jeszcze w fantastyce mam szczęście trafiać na ciekawe filmy takie jak Labirynt Fauna.
Z komediami też kiepsko bo próbuja rozśmieszyć byle pierdołą.
Jednym słowem ostatnia nadzieja w książkach

Szczerze? W gatunek się specjalnie nie zagłębiam, bo ani to fajne ani ciekawe, ale jak na mój gust horrory po prostu umarły. Z tym jest jak z grami, kiedyś wciągały bo miały świetną fabułę i nikt nie narzekał, że główny bohater to kilka trójkątów. Dziś wszyscy stawiają na grafikę przez co odechciewa się grać po godzinie..
Do czego piję? Otóż z kinem jest analogiczna sytuacja. Kiedyś horrory miały klimat, tworzyły taki nastrój, że bałeś się oglądać dalej, a teraz? Wygrywa ten, o kogo przeleje się więcej krwi i flaki wylądują na suficie (patrz "Piła" itp, odpuściłem sobie po 20 minutach).
Ale jak już mówiłem nie jestem na bieżąco i może zdarza się czasem jakaś perełka, ale generalnie jestem zwolennikiem stary dobrych czasów, kiedy producent szanował odbiorcę...
to polece Ci OLDBOYA film koreanski,jak jeszcze nie widziales,to zobacz, cos z horroru ale nowego(na moim piensamiento zostawil niezla ryse),choc film nie jest taki nowy,oczywiscie Labirynt Fauna tez polecam,juz go kiedys polecalem
No to tak, po błądzeniu po manowcach kinematografii szeroko pojętej trafiłem w sumie na dwa filmy warte uwagi.
Primo, "Tibi et Igni" (Dla Ciebie i Ognia), jak na polskie standardy film całkiem udany, chociaż dopóki nie wiadomo o co chodzi, to wygląda jak Kryminalni (ekhm...), a końcówka trochę przekombinowana. Ale ogólnie całkiem przyzwoity, tym bardziej, że poniekąd ujawnia ciemne strony pracy reportera tudzież dziennikarza.
Secundo, "Gran Torino", krótko mówiąc
so fucking awesome, po tym filmie odzyskałem wiarę (ale tylko w dobre kino, żeby nie było)

Mieszanka iście wybuchowa, Eastwood nazywa rzeczy po imieniu i nie stroni od rasizmu, ani niczego innego nieprzystojnego.
Halle-fuckin-lujah! 
W ciągu ostatnich kilku dni miałem okazję przeprawić się przez parę filmów, w niektórych kręgach uważanych za kultowe i muszę przyznać, że sprawdzone marki z reguły nie zawodzą. Tak więc:
- Easy Rider - film drogi, jak już było powiedziane kultowy. Świetnie ukazuje dlaczego społeczeństwo tak nienawidzi "wolnych duchów" jakimi są tytułowi swobodni jeźdźcy.
- Bram Stoker's Dracula - ta historia wywarła na mnie największe wrażenie (nie tylko z kanonu historii o wampirach). Teraz rozumiem dlaczego temu filmowi zostały poświęcone aż trzy utwory na HellWood.
- Appleseed oraz sequel: ExMachina - z pewnością mniej znany od wyżej wymienionych chociażby dlatego, że nie jest to tradycyjnie kręcony film, ale wśród anime to z pewnością jeden z ważniejszych tytułów. O dziwo te "japońskie bajki" jak zwykli mawiać profani, mają do przekazania więcej niż niejeden z "poważnych" filmów.
- No i na koniec coś bardziej dla rozrywki - Banlieue 13 Ultimatum, czyli kontynuacja głośnej swego czasu 13 Dzielnicy. Najciekawsze tam w zasadzie były efektowne gonitwy po dachach, ale ogląda się całkiem przyjemnie w ramach odstresowania
