Kochamy to co robimy – wywiad Ścigani

O występie w programie „Hit Generator”, oraz ich najnowszej płycie „Spiritus Movens” rozmawiamy z zespołem Ścigani

Antyportal.net: Jak nastroje po ukazaniu się „Spiritus Movens”?

Ścigani: Super, bardzo się cieszymy, że ujrzało światło nasze kolejne „dziecko”.

Jak doszło do waszej współpracy z Mystic Productions?

Po prostu, nasz manager zaproponował im współpracę, a Mystic się zgodził.

Co napędza Was, jako muzyków?

Miłość do muzyki, do dzielenia się nią ze słuchaczami.

Jak wspominacie przygodę z „Hit Generatorem” i jakie udało się Wam z niej wynieść wymierne korzyści?

Szczerze, naprawdę bardzo miło wspominamy ten czas, przecież, co piątek, przez 8 tygodni oglądało i słuchało nas „trochę” ludzi.

Czy to nie dziwne, że zespół, który w roli debiutanta pokonuje w telewizyjnym show, ogólnie dostępnej telewizji publicznej „stare wygi” przemysłu muzycznego i zbiera w nim same dobre recenzje na dobrą sprawę wciąż jest oddzielony od mainstreamowych mediów wysokim murem?

Nie wiem jak to się dzieje, nie mamy na to wpływu, ale z drugiej strony nie narzekamy, gramy koncerty, mamy swoją publikę, cieszy nas to i nie oglądamy się za siebie i nie rozmyślamy, tylko po prostu gramy.

No, ale załóżmy, że Polska funkcjonuje jak normalny kraj i stajecie się po występie w telewizji gwiazdami. Chcielibyście się oglądać na okładkach kolorowych pism i uważać na każdy swój ruch, żeby nie stać się łakomym kąskiem dla serwisów plotkarskich?

Nie jest naszym celem być na jakichkolwiek okładach, my po prostu jesteśmy muzykami, którzy grają koncerty bo kochamy to co robimy. Cieszy nas kontakt żywy z publicznością i nie chcemy nic innego robić, jesteśmy muzykami.

Startujecie jeszcze w różnego rodzaju przeglądach i konkursach, czy już dość laurów nazbieraliście?

Dość konkursów, teraz trzeba się ostro brać do roboty i grać dobre koncerty.

Jak powstawało „Spiritus Movens” i czy sesja nagraniowa do tego albumu różniła się jakoś od poprzednich?

Tak, zdecydowanie, po raz pierwszy pracowaliśmy z wybitnym producentem Wojtkiem Olszakiem, w świetnym studio „Woobie Doobie” w Sulejówku. A przede wszystkim, po raz pierwszy mieliśmy, oprócz świetnych warunków, odpowiednio dużo czasu na to by materiał brzmiał dokładnie tak jak chcemy.

Czy myślicie, że nowy album przypadnie do gustu tym, którzy zdzierali wasze poprzednie dwa krążki w swoich odtwarzaczach?

Mamy nadzieję, że tak. To przecież nadal my, nadal jesteśmy sobą, to przecież nadal nasze piosenki. Fakt, każda nasza płyta jest nieco inna, ale to akurat atut, moim zdaniem, bo kto się nie rozwija ten się cofa, prawda?

Czy czujecie się jeszcze ścigani, i jeśli tak to, przez co, bądź, kogo?

Przez czas, on biegnie nie ubłaganie.

Pytałem o wasze poczucie bycia ściganym, bo w wielu miejscach zetknąłem się z pojęciem obiecującego zespołu w waszym kontekście. To znaczy, że pomimo wydania trzech albumów ciągle poszukujecie swojej tożsamości i nie pokazujecie wszystkiego, na co Was stać. Czy „Spiritus Movens”, to jest już ostateczne oblicze Ściganych?

Nie rozumiem, szczerze mówiąc pytania. Czy to oznacza, że od tej płyty każdą następną mamy nagrywać taką samą? Nawet gdybyśmy chcieli tak zrobić, to gwarantuje Ci, że się nie da. Płyty są jak fotografie – to tylko zapis danego momentu, w którym była nagrana. I to jest piękne w muzyce – wolność. Jaka będzie nasza następna płyta tego jeszcze nie wie nikt. Ale na pewno szczera i prawdziwa.

Komentarze tego typu, bardziej Was motywują czy deprymują?

Raczej nie zastanawiamy się i nie bierzemy do serca żadnych komentarzy, robimy swoje tak jak czujemy i tyle.

Co będzie się działo w obozie Ściganych w najbliższym czasie?

Chcemy grać, grać i jeszcze raz grać!

Czego mogę Wam życzyć?

Zdrowia, siły i determinacji…wiernej publiczności.

Jakieś słowa dla czytelników antyportal.net?

Pozdrawiamy Was i zapraszamy na nasze koncerty.

Dzięki za wywiad

Dziękujemy bardzo!

Ścigani na Facebooku