AntyPortal.net

Deadline - Ocean Of Dunes

Jak ten czas leci. Kiedyś się człowiek zasłuchiwał w metalcore-owych i około tematycznych zespołach, a teraz sięgając pamięcią wstecz nie jestem sobie w stanie przypomnieć kiedy coś z tej szufladki gościło w moim odtwarzaczu. Na szczęście teraz będę mógł liczyć ten czas od przesłuchania "Ocean Of Dunes" zespołu Deadline

 

 

Co prawda pierwszą rzeczą, która do nas trafia i robi wrażenie przy okazji słuchania "Ocean of Dunes" jest wokal. Ale kiedy już obcujemy z Deadline kilka dłuższych chwil okazuje się, że tak naprawdę trudno szukać w tym albumie czegoś co nie byłoby na swoim miejscu.  Kompozycje napisane i zagrane są naprawdę dobrze, proporcje metalowego łojenia, do melodyjnego grania są idealne, solówki nie tylko nie są powtykane na siłę, żeby tylko się pochwalić szybkością palców, ale sprawiają, że utwory są kompletne, wokal o którym już wspowminałem zdaje się być w tym zestawie wisienką na torcie. Nawet do produkcji nie ma się jak przyczepić. Na siłę miałbym uwagi do kolorystyki okładki, która raz sprawia, że jest nieczytelnie, a raz zbyt kontrastowo. I wszystko byłoby super, gdyby nie jedno "ale". 

 

Skłamałbym pisząc, że nie słuchałem "Ocean Of Dunes" z przyjemnością. Nie raz i nie dwa uśmiech pojawił się na mojej twarzy przy jakimś riffie, czy solówce, a i noga z głową w tan do rytmu nie raz poszły. Niestety, w stwierdzeniu, że będę do tego albumu regularnie wracał też byłoby niewiele prawdy. Od strony technicznej do nowego krążka Deadline jak już mówiłem przyczepić się nie można. Natomiast nie ma też w nim niczego aż tak porywającego, co sprawiałoby żebym płytę z "Ocean Of Dunes" "zarzynał" z uporem godnym lepszej sprawy. Brak elementu zaskoczenia, iskry, która by we mnie rozpaliła chęć, żeby puścić tę płytę jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz...

 

Tak, że czy warto posłuchać Deadline? Jak najbardziej tak. Czy trzeba? Na chwilę obecną niestety nie. Natomiast po tej płycie, następna będzie miała ze mną naprawdę ciężką przeprawę. "Ocean Of Dunes" pokazało, że muzycy, którzy je stworzyli mają potencjał i na następnym krążku mają obowiązek go wykorzystać. Oczekuję po nich, że jak to mawiał Leo Beenhakker osiagna "International Level".

 

Tracklista:

01. Hope... (intro)

02. Burning Blood Fuel

03. 58 Megaton Messiah

04. Under the Red Sun

05. Shall We Die For

06. Declaration

07. Burnt to the Ground

08. Blackout

09. On the Edge of Consciousness

10. Bury Me in Sand

11. Ocean of Dunes

12. ...For Nothing. (outro)

 

Rok Wydania: 2014

Wydawca: brak danych

 

OCENA: 4/6

Comments:

Copyright (c) Antyportal.net - 2014

Top Desktop version

Dołącz do nas na Facebook'u
Śledź nas na Tweeterze