AntyPortal.net

"Zespół to nasza wspólna pasja" - wywiad z Deadline


Niedawno mieliśmy okazję recenzować Ocean of Dunes zespołu Deadline. Dziś rozmowa z zespołem. 

 

 

Na początek gratulacje. Ocean Of Dunes to kawał przyzwoitego grania. Wiem, że trochę wcześnie jeszcze o to pytać, ale jako odbiorca muzyki jestem wiecznie pazerny i ciągle mi mało – pojawiają się już może na horyzoncie jakieś pierwsze dźwięki jej następcy? 

 

Sebastian "Seba" Sojka: Wielkie dzięki! Co do nowego materiału to póki co głównie skupiamy się na promocji "Ocean Of Dunes", ale mamy już kilka szkieletów nowych utworów. Mam też dużo pomysłów, których jeszcze nie pokazywałem chłopakom. Może jeszcze za wcześnie, żeby mówić o konkretach, więc powiem tylko, że nowy materiał idzie ciekawą stronę.

 

Rzuciłem przed chwilą okiem na waszą stronę, bo nie ukrywam, że chciałbym zobaczyć jak ten materiał brzmi na żywo ale jakoś większej trasy promocyjnej nie udało mi się znaleźć planujecie coś w tym kształcie? 

 

Seba: Tak, planujemy serię koncertów na jesień. Na razie jeszcze nie chcę zdradzać szczegółów, wszystkie informacje będą ukazywały się na naszej stronie i fb.

 

Czy możemy się też was spodziewać gdzieś poza Śląskiem, bo z tego co widzę póki co głównie się po "dole mapy" kręcicie 

 

Seba: Tak to prawda, że większość koncertów gramy na południu, ale tak jak wspomniałem będziemy koncertować na jesień i zamierzamy trochę rozszerzyć pole działania. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze będzie nas można wkrótce zobaczyć w innych zakątkach kraju.

 

Pytam o też o trasę, bo słyszy się tu i ówdzie, że teraz jednym z najpewniejszych sposobów dotarcia ze swoją muzyką do odbiorcy jest zaprezentowanie mu się na żywo. Zgadzacie się z tą opinią i nie wydaje ona się wam dziwna w dobie możemy już chyba powiedzieć, że powszechnego dostępu do internetu? 

 

Seba: Z jednej strony internet daje duże możliwości promocji, ale z drugiej nic tak nie oddaje charakteru zespołu jak występy na żywo. Zgadzamy się z tym. Zresztą żyjemy w czasach kiedy każdy może sobie coś nagrać i wrzucić do sieci w związku z czym panuje przesyt wszystkiego i coraz ciężej jest zainteresować sobą odbiorców.

 

 

 

Czym dla was jest zespół i związana z nim twórczość? To raczej hobby i sposób na spędzenie wolnego czasu, czy wiążecie z Deadline jakieś poważniejsze plany? 

 

Seba: Zespół to nasza wspólna pasja, to coś więcej niż hobby, ale nie mogę powiedzieć, że od niego uzależniamy swoją przyszłość, bo wiadomo jak jest. Oczywiście nie mielibyśmy nic przeciwko, gdybyśmy mogli z tego żyć i poświęcić się temu w stu procentach, ale na razie taka opcja pozostaje w głębokiej sferze marzeń. My raczej mocno stąpamy po ziemi, robimy swoje i chcemy być w tym coraz lepsi. Gramy, bo uwielbiamy to robić, uwielbiamy komponować, nagrywać, a przede wszystkim grać koncerty i jak do tego widzimy, że odbiór ludzi jest pozytywny to dostajemy jeszcze większego kopa do działania.

 

Na  waszej płycie pojawia się gość, który na pewno nie jest obcy fanom mocniejszego grania w Polsce – Aumam. Jak to u was wyglądało z tym gościnnym występem? Siedzieliście sobie w sali prób, nagrywacie riffy i nagle wpadło wam do głowy "A może by zaprosić Aumana"?

 

Seba: W zasadzie to pomysł pojawił się kiedy siedzieliśmy w studio i nagrywaliśmy płytę (śmiech). Z Aumanem poznaliśmy się wcześniej przy okazji wspólnych koncertów z Frontside. Kiedy byliśmy w trakcie nagrywania wokali pomyśleliśmy, że fajnie by było, gdyby pojawił się w "Shall We Die For"... dzień później Auman siedział już z nami w studio (śmiech). Bardzo dobrze wspominam tę współpracę. Auman nie słyszał wcześniej tego kawałka, wszedł na zupełnym spontanie, dostał tekst i to co zrobił przerosło nasze oczekiwania w 200%. Jest naprawdę świetnym wokalistą i było słychać ogromne doświadczenie. Przy okazji "wyzerował" nasze zapasy alkoholu (śmiech)

 

Przyznam się natomiast, że drugiego z gości – śpiewającej w "Under The Red Sun" Trisz nie znam. Możecie mnie doedukować? 

 

Seba: Dziewczyna pod pseudonimem Trisz to nasza przyjaciółka Patrycja Mrowiec. Z Patrycją poznaliśmy się już jakiś czas temu dzięki naszej ówczesnej managerce Oli, która stwierdziła, że fajnie byłoby, gdyby gościnnie coś u nas zaśpiewała. To było jeszcze na długo przed nagraniem płyty. Zaprosiliśmy ją na próbę i wybór padł właśnie na "Under The Red Sun". Gdy tylko usłyszeliśmy jej wokal wiedzieliśmy, że musimy z nią nagrać ten kawałek. Patrycja udziela się też w zespole Sliver, polecamy wyszukać i przesłuchać.

 

Mi osobiście jak tylko zobaczyłem i usłyszałem tytuł (Ocean Of Dunes) waszej płyty na myśl przyszła saga o pustynnej planecie Diunie – klasyka literatury S-F autorstwa Franka Herberta, ale chyba wasz album ma z tym niewiele wspólnego. 

 

Andrzej "Lancz" Lewandowski: Zastanawiałem się kiedy ktoś zapyta czy jest to odniesienie do Diuny. Podobieństwem jest tu chyba tylko krajobraz, czyli ocean wydm jakim się stała ziemia po wojnie atomowej. Tak więc nie znajdzie się tu ani melanżu ani ogromnych czerwi jak na planecie Arrakis. 

 

Teksty po angielsku, wkładka też w języku Shakespeare'a...a mieliście jakiś oddzew spoza Polski, jeśli chodzi o Ocean Of Dunes? 

 

Seba: Odzew był i jest nadal. Odzywają się zagraniczne magazyny muzyczne, kilka zespołów zza granicy, które chcą wspólnie koncertować, a nawet mieliśmy propozycję supportowania znanej Amerykańskiej kapeli na 12-stu koncertach w Europie, ale niestety była to sprawa znacznie przekraczająca nasze możliwości finansowe i musieliśmy odpuścić temat.

 

Zdaje mi się, że taki nowoczesny metal jaki gracie nie do końca cieszy się w Polsce wielką slawą, jako, że tutejsi fani ciężkich brzmień są raczej bardziej konserwatywni i wolą bardziej klasyczne brzmienia. Jak to wygląda z waszej perspektywy? Mam urojenia? 

 

Seba: My również lubimy klasyczne brzmienia, ale nie lubimy się do nich ograniczać. Jesteśmy fanami muzyki metalowej i rockowej, a nie tylko konkretnego podgatunku. Dla nas tworzenie muzyki, która miałaby się opierać jedynie na tzw. "oldschoolu", mocno ograniczanej jakimiś sztywnymi ramami nie wchodzi w grę. Nie jesteśmy tego typu zespołem i narzuciliśmy sobie zupełnie inne wytyczne jeżeli chodzi o komponowanie muzyki. Powracając do Twojego pytania wydaje mi się, że fanów nowoczesnego grania w Polsce jest bardzo dużo. Jestem właśnie świeżo po koncercie Gojiry w Warszawskiej Progresji i klub był wypchany po brzegi. Wiadomo, że jest też duże grono konserwatywnych fanów metalu, którzy od "nowoczesności" bronią się rękami i nogami, ale nie raz zdarzyło się, że również wśród takich osób nasza muzyka znalazła uznanie. Ogólnie nie ma co ukrywać, że nasza muzyka oldschoolem nie jest i pewnie nigdy nie będzie, ale nie powiedziałbym także, że idziemy za modą. Można powiedzieć, że to takie nasze przekleństwo, jesteśmy zbyt nowocześni dla oldschoolowców i zbyt oldschoolowi dla fanów gatunków z końcówką -core (śmiech). A tak serio przy tworzeniu muzyki nie zastanawiamy się komu ona się spodoba, a komu nie. Nasza twórczość przede wszystkim musi się podobać nam samym, a jeżeli znajdą się ludzie, którzy podzielą nasze zdanie to możemy to uznać za podwójny sukces.

 

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość? 

 

Seba: Póki co trasa na jesień i promocja albumu "Ocean Of Dunes", prawdopodobnie pojawi się też kilka teledysków. W międzyczasie powoli będziemy sklejać nowy materiał.

 

A czego mogę wam życzyć? 

 

Seba: Przede wszystkim wytrwałości w dążeniu do postawionych sobie celów, dobrych frekwencji na koncertach i może odrobinę szczęścia

 

Oddaję Wam głos, jeśli chcielibyście coś przekazać swoim słuchaczom i naszym czytelnikom, to proszę bardzo. 

 

Seba: Wielkie dzięki za rozmowę! Zapraszamy do śledzenia nas na deadline.net.pl oraz facebook.com/DeadlinePL . Wspierajcie scenę metalową, przychodźcie na koncerty i pijcie dużo piwa! Hej!

Comments:

Copyright (c) Antyportal.net - 2014

Top Desktop version

Dołącz do nas na Facebook'u
Śledź nas na Tweeterze