AntyPortal.net

"Teraz pełno dookoła konformistów"

 

 

"IHS" to drugi album ZORORMR - solowego projektu Molocha. Jego pojawienie się było świetnym pretekstem do porozmawiania sobie nie tylko o samym albumie, ale o kondycji szeroko pojętego rynku muzycznego i black metalu. 

 

 

Na początek może gratulacje świetnego albumu. Dużo trzeba było przelać potu, krwi i łez zanim powstał?

 

Dzięki! Stworzenie „IHS“ kosztowało mnie sporo nerwów. Muzykę pisałem ze dwa miesiące, ale potem z różnych powodów sesja nagraniowa strasznie się przeciągnęła. Było trochę problemów z niektórymi ścieżkami, które potem Wojtek składał do kupy, ale to chyba norma. Nie byłoby normalnie, gdyby wszystko wypaliło od razu (śmiech). Koniec końców, po kilku miesiącach walki z materią udało się nagrać następcę „Kval“, z którego jestem ostatecznie całkiem zadowolony. 

 

Na "Kval" perkusja szła z automatu, więcej też było "elektronicznych ozdobników", "IHS" to bardziej klasyczne granie. Jest to wynikiem tego, że elektroniczne "przeszkadzajki" nie pasowały do tej muzyki, czy też może, generalnie odchodzisz od tego typu dźwięków?

 

To był naturalny kierunek rozwoju i coś do czego zawsze dążyłem – bardzo gitarowe granie. ZORORMR ewoluuje i odchodzi od ambientu na rzecz bardziej naturalnego, akustycznego klimatu. Nie chcę grać w ZORORMR black ambientu, ale też i nie chcę porzucić całkowicie tych inspiracji, od których zacząłem. Myślę, że coś co nazywasz „elektronicznymi przeszkadzajkami“ będzie w tej muzyce zawsze obecne, ale jednocześnie dla ZORORMR nie będzie czynnikiem definiującym kierunek rozwoju. Musisz popatrzeć na całość w szerszej perspektywie i zobaczysz, że to wszystko jest do uchwycenia w pewnej sekwencji, jest to nieustająca ewolucja. Więc nie jest to działanie nieprzemyślane, ale konsekwentne budowanie charakterystycznego stylu ZORORMR, step by step.

 

Na "IHS" pojawia się kliku zacnych gości. Trudno to było logistycznie ogarnąć?

 

Niespecjalnie. Dzisiaj mamy XXI wiek, więc nie musiałem wszystkich zapraszać do jednej nory, żeby tam na szpulówce nagrać w wielkim stresie (śmiech). Każdy podszedł do tego, uwaga – modne słowo, profesjonalnie, więc o jakość materiału wyjściowego nie musiałem się martwić. Wiadomo, że inaczej wyglądało nagrywanie garów a inaczej wokali. Gary Młody położył w Studnia Studio w Białymstoku, Romek Bereźnicki nagrywał akustyka u mnie, Quazarre swoje leady zgrał u siebie. Reszta gości nagrywała gdzie tam popadło po całej Polsce. Ale tak jak mówię, było to bez znaczenia. Najważniejsze, że materiał wyjściowy był bardzo dobry, stąd też nie słychać żadnych różnic w stosunku do tego, co ja nagrywałem u siebie. 

 

Czy zapraszając gości pytałeś "mam fajny kawałek, do którego myślę, że mógłbyś coś dodać", czy raczej "napisałem partię do kawałka, którą chciałbym, żebyś zagrał", albo mówiąc prościej – jaki był wpływ zaproszonych muzyków na ostateczny kształt muzyki?

 

To wszystko w ogóle jakoś się tak naturalnie potoczyło. Całkowicie poza kontrolą, a więc pełny spontan. Z częścią gości już od dawna gadałem o zrobieniu czegoś wspólnie. Gdy nadszedł czas by powiedzieć „sprawdzam“ okazało się, że wszyscy, z którymi wcześniej rozmawiałem przygotowali swoje partie. No i wyszło jak wyszło. Mam płytę z taką ilością featuringów jak Eminem (śmiech). Ale nic to. Było warto, bo każdy z gości dorzucił swój niepowtarzalny styl do tych numerów czyniąc je naprawdę ciekawymi. Zresztą tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przesłuchać! 

 

Czy jest szansa zobaczenia ZORORMR na żywo, czy jest to raczej projekt studyjny?

 

Odpowiem przewrotnie: jest szansa na ZORORMR na żywo, ale w studio (śmiech). Kazik mógł, to mogę i ja! Ale tak na poważnie to nie wiem. Chciałbym zagrać jakiś gig lub dwa, powoli zaczynam mieć taką ilość materiału, z którego można już wybrać jakąś niezgorszą setlistę. Ale nie mam składu do grania live i to jest zasadniczy problem. Jeśli udałoby się to zmienić, o co póki co chyba bardzo nie zabiegam, to wtedy na pewno ZORORMR wyszedłby na scenę. Nie wiem za bardzo w sumie też i po co miałbym to robić, bo przecież black metal nie jest muzyką wybitnie koncertową. Jak byś się przypatrzył tym, którzy tworzyli ten gatunek to wiedziałbyś, że się nie mylę. Ja nie mam parcia na scenę, bo nie bardzo w nią wierzę w takiej formie w jakiej ona funkcjonuje w Polsce. No ale to temat na zupełnie inną rozmowę…

 

Sam proces twórczy i inspiracje przy "Kval" i "IHS" dużo się od siebie różniły?

 

Debiut był naturalną konsekwencją moich dark ambientowych projektów. Stąd też cały songwriting był oparty przede wszystkim o klawisz, do którego powstawały riffy. Na „IHS“ proporcja jest odwrócona a całe pisanie numerów również ma miejsce od dupy strony dla mnie, czyli począwszy od gitar. To jest póki co kurs, którego się trzymam. ZORORMR jest bardziej gitarowym niż ambientowym projektem na tą chwilę. Co do inspiracji to trudno powiedzieć, czy tak bardzo się różniły. Z pewnością byłem bardziej sfrustrowany pisząc „Kval“. Znowu „IHS“ jest bardziej osobiste. Te różnice mniejsze lub większe zostawiam jednak dla słuchaczy. Niech sami odkrywają jak ten projekt się rozwija.  

 

Na chwilę obecną twarzą black metalu w Polsce jest Nergal. Odpowiada Ci taki ambasador Twojej muzyki?

 

Nie powinienem wypowiadać się w złym tonie o koledze z branży, choć oczywiście mam świadomość tego, że scena BM raczej tego pana nie toleruje i cokolwiek o nim powiem i tak nie będzie na tyle ekstremalne, żeby ich przebić (śmiech). Dlatego powiem tak: cenię Nergala za konsekwencję i upór w dążeniu do celu. BEHEMOTH to dzisiaj naprawdę bardzo duży zespół. Nie jest to dziełem przypadku, lecz ciężkiej pracy i prawdziwego poświęcenia. Większości zespołów i zespolików tego naprawdę brakuje. On to robi z przekonania i wierzy w to, całe mnóstwo innych bandów robi to „just for fun“. Za ten upór i walkę o swój zespół należy mu się uznanie. Inną kwestią jest pewien dysonans poznawczy, bo z takim usposobieniem jakie ma Nergal poza sceną to raczej nie nadaje się na wizytówkę BM. Takim kimś dla mnie, z pełną świadomością absurdalności tej tezy, był Ghaal (śmiech). On był true 24/7…Wniosek jest więc taki: gatunek BM jest bardzo mocno zróżnicowany. Scena jest pojemna… Jest na niej miejsce dla Nergala, jest na niej miejsce dla Nattefrosta, Daniego Filtha, Eryka i Molocha. Wszyscy więc jesteśmy ambasadorami tej muzyki, czy tego chcemy czy nie (śmiech). A, że nie wszystkich z tych „ambasadorów“ lubimy to też nic złego, w końcu BM jest dla mizantropów. Trudno więc, by tolerowali oni kogokolwiek poza sobą…

 

Czytałem w jednym z Twoich wywiadów jaki ukazał się przy okazji promowania przez Ciebie debiutu ZORORMR, że sytuacja na tak zwanym rynku nie jest delikatnie mówiąc za różowa. Ludzie nie chodzą na koncerty, nie kupują albumów, itp. Czy coś się zmieniło od tego czasu?

 

To powinieneś wiedzieć lepiej ode mnie (śmiech). Chodzisz częściej na koncerty, kupujesz więcej płyt, jak mniemam (śmiech) Ale poważnie. To jest duży problem w tym biednym kraju, że ludzie nie chcą położyć nawet 20 złotych, ot – półtorej paczki papierosów – i kupić tą jebaną płytę. Nie, wolą ją podpierdolić, bo mają chore przeświadczenie, że walczą przez to z systemem, matrixem, czy chuj wie z czym. Takie coś mnie mierzi. Ok, wytwórnie nie pomagają w tym, to jasne. Walą ceny z dupy wzięte, krążki się nie sprzedają, zespoły nie dostają z tego nic. Ale problem nie w cenie, bo jak uczy mnie moje doświadczenie zawodowe ona decyduje o zakupie w najmniejszym stopniu. To kwestia wychowania, kwestia edukacji młodych, żeby kupowali oryginalne płyty i wspierali podziemie a nie ściągali je jak tylko pojawią się na chomikach czy innych tego typu chujach-mujach. Jak ja zaczynałem swoją przygodę z muzyką metalową to na płytę nie było mnie stać, zostawały kasety. To czego nie umiałem kupić miałem nagrane na basfach czy innych tam stilonkach, a to co było w sklepach po prostu kupowałem. Kurwa jakie to było przeżycie, kupić sobie taką kasetę za równowartość dzisiejszych 10-12 złotych, rozerwać folię, otworzyć książeczkę – złożoną inaczej niż w płycie, bo przecież inny format – i w końcu wrzucić do boomboxa, bo wieżę wtedy miał mało kto. To był szał. Ja tak poznawałem KING DIAMOND, OBITUARY czy MINISTRY. Ale to praktycznie dzisiaj już prehistoria. Szkoda tylko, że w dzisiejszych czasach mimo dostępności muzy, co jest plusem, znaczna jej ilość to po prostu gówno. I to chyba największa zmiana. Kiedyś łatwiej trafiało się na dobre płyty. W dzisiejszych czasach trudno takie znaleźć…

 

A może jest tak, że nie tyle ludzie na chadzają na koncerty i nie kupują muzyki w ogóle, tylko akurat uprawiany przez Ciebie na chwilę obecną black metal schodzi trochę na boczny tor?

 

Teraz pełno dookoła konformistów i tego typu bambaccioni, którzy wybierają to co łatwe, popularne wśród znajomych na fejsie i w ogóle tak infantylne i pretensjonalne, że tylko to kochać jak różowe jednorożce (śmiech). Ja nie uważam się za jakiegoś black metalowego ortodoksa. Staram się tworzyć dobrą muzykę, która z pewnością przewyższa nagrania typu odgłosy sieczkarni pomieszane ze szczekaniem przez suszarkę do włosów. Nie chcę się silić na wielkie uogólnienia, bo one są w przypadku blacku bardzo trudne, ale powiem, że dzisiejszy black metal jest dla mnie naiwny, przegadany. Oczywiście są chlubne wyjątki, ale znakomita większość tej ogólnoświatowej sceny black tworzą bardzo słabe zespoły. Wracając do Twojego pytania odpowiem tak: tu chyba chodzi o to, że ważniejsze jest kto z kim sobie zrobi fotkę, gdzie przyrobi na jurorowaniu, a nie jak faktycznie będzie pisał historię swojej hordy. Mówisz, że black schodzi na boczny tor… Ilość kapel w Polsce, jakie powstają i starają się grać BM jest ogromna. Część z nich przebija się do mediów, trochę przypadkiem, trochę z litości. Poziom muzyczny tych bandów jest słaby, ale wszyscy oni starają się gdzieś tam zaistnieć. Ale to jest jedna strona medalu. Druga jest taka, że po prostu nie ma miejsca, bo BM wymaga nieco innego podejścia w wielu istotnych kwestiach,. A dla „zwykłego zjadacza chleba“ to może być już przeszkoda nie do przeskoczenia…

 

Kiedy Twoim zdaniem można uznać płytę po jej wydaniu za udaną? Wystarcza Ci satysfakcja z dobrze wykonanej pracy, czy też śledzisz opinie innych i rosnące słupki sprzedaży?

 

Kompletnie nie interesuje się sprzedażą moich płyt. Bardziej interesuje mnie ich dostępność. Chciałbym, żeby każdy kto jest zainteresowany bardziej lub mniej, lub nawet przypadkowa osoba miała dostęp do moich płyt. Nie robię tego dla kasy, mam inne źródło utrzymania… Muzyka to moja wielka pasja i chciałbym, żeby z nią mogła zaznajomić się jak największa ilość osób. Oczywiście, gdybym myślał tylko o sobie to nie wydawałbym płyt. Na chuj wychodzić z cienia, wyciągać demo z przysłowiowej szuflady jeśli to robisz rzekomo tylko dla siebie? Zespoły, które twierdzą, że teraz idą w tym czy innym kierunku bo tak chcieli pierdolą głupoty. Zawsze podążają za jakimś trendem, modą, kasą, chwilową fascynacją itp itd. Jedni mają poczucie misji, drudzy czują forsę. Nie chcę generalizować, bo nigdy nie jest to wszystko proste, ale generalnie wielkiej filozofii w tym nie ma. Ja tworzę bo czuję taką potrzebę. I to jest ta cząstka samorealizacji. Ale też i chcę coś przekazać na zewnątrz, stąd wydaję płyty. Pełną satysfakcję mam, gdy mój przekaz trafił do kogoś, kto myśli podobnie i jest w stanie utożsamić się z tym co mam do powiedzenia. To mogę nazwać satysfakcją. A czy płyta jest udana? Zawsze wszyscy pieprzą, że nagrali najlepszą płytę. I tak przez np. 15 lat i osiem wydawnictw… Ja wierzę, że najlepsze przede mną. Z „IHS“ jestem zadowolony bo to solidna porcja łojenia. Nie jest to jednak mój paramount. Ale o tym może w następnym odcinku? (śmiech)

 

Zajmujesz się na chwilę obecną jakimiś innymi projektami, czy ZORORMR jest dla Ciebie priorytetem i jedynym "dzieckiem"?

 

Na dzień dzisiejszy ZORORMR to mój priorytet i jedyny pełnoetatowy projekt jaki tworzę. W zanadrzu kryje się coś więcej, ale o tym pozwolę sobie informować wszystkich zainteresowanych na bieżąco. Na pewno jeszcze w tym roku zaskoczę wszystkich nie raz, nie dwa…

 

Wiem, że IHS pojawiło się stosunkowo niedawno, ale może już jakieś nowe zalążki muzyki chodzą Ci po głowie?

 

Mam 12 nowych utworów komponowanych i gotowych do nagrań. Tak więc trzecia płyta ZORORMR jest obecnie w fazie pre-produkcji i wkrótce zabiorę się do jej nagrywania. Nie chciałbym zbyt wiele zdradzać na temat tego co to będzie za materiał. Mogę obiecać, że będzie to kolejny krok do przodu, ale też i pewien rodzaj zwieńczenia, zamknięcie „trylogii“. Kurwa, już za dużo powiedziałem. (śmiech) W każdym bądź razie z pewnością będzie to ZORORMR… Bardziej intensywny, dojrzalszy ale jednak w dużej mierze nieprzewidywalny i popierdolony jak zawsze!

 

Ukrywasz się za pseudonimem, nie czarujmy się popularność na miarę wspomnianego wcześniej Adama Darskiego Ci na chwilę obecną nie grozi, skąd więc na nieśmiałość? Co takiego ukrywasz?

 

Wiesz, ja uprawiam gatunek, w którym raczej nie używasz swojego imienia i nazwiska, bo to nie jest amerykański thrash (śmiech). Jak byś dokładnie poszperał to przy dzisiejszym poziomie inwigilacji i internetowego exhibicjonizmu wiedziałbyś o mnie prawie wszystko tylko dzięki Google. Dlatego też ten nimb tajemniczości wokół black metalu bardzo łatwo teraz utracić, bardzo trudno go utrzymać… Z Nergalem jest taki problem, że był niekonsekwentny względem budowania swojego wizerunku. No chyba, że faktycznie zależało mu na tej pudelkowej popularności. Nie moja sprawa. Ale do czego zmierzam: pojebane mainstreamowe media nie potrafiły go podpisać na pasku „Nergal“ więc pisali „Adam Darski“ ewentualnie dodając Nergal na końcu, zamiast w środku. Totalna wiocha. On niby z tym walczył, potem to olał i teraz funkcjonuje jako Adam Nergal Darski. Ja raczej nie chcę iść w tym kierunku, stąd grając black metal używam pseudonimu. Co on skrywa, niech zostanie tajemnicą lub wyzwaniem dla współczesnych Sherlocków (śmiech).

 

Czego mógłbym Ci życzyć?

 

Żeby udało się dotrzeć z „IHS“ do jak największej ilości odbiorców, żeby ZORORMR stał się rozpoznawalny i ceniony za jakość muzyki i przekaz, który chyba w tym wszystkim jest najważniejszy… No i, żeby trzecia płyta była przynajmniej tak dobra jak „IHS“.

 

Tego Ci zatem życzę i oddaję Ci głos, jakie masz słowa mądrości dla naszych czytelników?

 

Bardzo dziękuję za to, że mogę gościć na łamach Antyportal.net! Gadało się naprawdę przyjemnie. Mam nadzieję, że wasi Czytelnicy nie zdechną z nudów (śmiech). A co się tyczy szanownych Czytelników, to zapraszam na www.zorormr.net i www.facebook.com/zorormr Śledźcie rozwój tego projektu i pozostańcie szczerzy i prawdziwi względem siebie! No i kurwa wiadomo, black metal ist krieg!

 

 

Comments:

Copyright (c) Antyportal.net - 2014

Top Desktop version

Dołącz do nas na Facebook'u
Śledź nas na Tweeterze