Żyjemy po nic – wywiad Ketha

Lubicie i tęsknicie za Kobong? Brakuje wam połamanych rytmów i nutki szaleństwa, w którym kryje się metoda? Poznajcie zespół Ketha.

Antyportal.net: W jednej z recenzji Waszego debiutanckiego krążka autor twierdził, że tak zapewne brzmiałby III album Kobong. Jest to dla Was jakieś wyróżnienie?

Ketha:Na pewno miło być porównywanym do takiego bandu jak Kobong, zwłaszcza patrząc na ich drugi album, jednak biorąc temat na trzeźwo to naszemu debiutowi daleko do tego poziomu. Sami z perspektywy czasu nie jesteśmy z niego jakoś mega zadowoleni. Wiele rzeczy zrobilibyśmy inaczej, co naturalne, więc osobiście gdyby to był trzeci Kobong to czułbym spory niedosyt. Jest to natomiast pierwsza Ketha i pod tym szyldem uważam go za ciekawy, świeży materiał, dobry otwieracz do kolejnych wydawnictw.

Nie macie żalu do Decapitated za podebranie Wam wokalisty?

Ja jestem od początku Decapitated ich wielkim fanem, więc trudno mi mieć żal o to, że zespół, w jakiś tam promilowy sposób dzięki nam, znowu działa. Byłoby szkoda gdyby taki muzyk jak Wacek nie tworzył na nowo. Trzymamy kciuki!

Macie plan „b” na wypadek odejścia Waszego wokalisty do Decpitated? Macie na oku jakieś nowe „gardło”, może spróbujecie muzyki instrumentalnej?

Mamy i realizujemy J Dosłownie parę dni temu rozmawialiśmy ze sVirusem I doszliśmy wspólnie do wniosku, że nie damy rady ciągnąć razem Kethy. Wiadomo, kalendarz Decapitated jest już teraz mocno napięty, a co dopiero jak wydadzą płytę. Wracamy zatem do kwartetu, ze mną na wokalu, czyli tak jak było w erze przed-sVirusowej J Komplikuje to sprawę o tyle, że trzeba nagrać jeszcze raz trochę wokali, ale może dzięki temu materiał jeszcze zyska na różnorodności.

Ptaszki ćwierkają już dość głośno o kolejnej edycji Asymmetry. Myślicie znowu startować w konkursie Neuro Music, w myśl zasady, że do trzech razy sztuka, czy też może nie chcecie trzeci raz wchodzić do tej samej rzeki?

Wiesz co, nie podchodzimy do imprez tzw. konkursowych w charakterze „jak nie wygramy to się obrazimy i więcej nie jedziemy“. Muza to nie zdobywanie medali. Nie wygraliśmy raz, nie wygraliśmy drugi, ale co to zmienia? Emocje jakie chcemy przekazywać są nadal te same, radość z grania też i naprawdę, jeśli Neuro będzie jedyną drogą do zagrania na Asymmetry to śmigamy ponownie.

Uważacie się za staruszków? Wszak za wikipedią Ketha to: „rytualne zgromadzenie starszych mężczyzn dające im oświecenie”

Zależy w jakim sensie, bo zużycie biologiczne mamy jeszcze małe, umysły pracują dobrze, więc nie jest z nami źle, ale jeśli chcesz usłyszeć jakąś mądrość to zapraszamy J

Przywiązujecie w ogóle wagę do takich rzeczy jak nazwa, czy teksty, czy są też one dla Was jedynie dodatkiem do muzyki?

Wszystko jest istotne, nie moglibyśmy nazywać się Pół-Dupa, bo wtedy najbardziej ambitna muzyka będzie miała zakrzywiony odbiór. Nie możemy też pisać o miłosnych rozterkach, bo ani to po drodze ze stylistyką w jakiej się obracamy, ani w zgodzie z tym co chcemy przekazać. Wprawdzie wokal, a co za tym idzie teksty,  są u nas traktowane drugoplanowo, to jednak nie traktujemy ich po macoszemu, idąc po linii naszych rodzimych pop-wykonawców „byle się rymło“.

O czym w ogóle mówią Wasze teksty?

One są dość otwarte na interpretacje, tak sądzę, pełno w nich przenośni, więc znaczeń można wyszukać sporo. Odnoszą się do tematów dalekich od pozytywów, do historii z tzw. życia codziennego, ale też – w przypadku nowego albumu – do wyimaginowanej rzeczywistości, przykładowo takiej, w której wszyscy zdajemy sobie sprawę, że żyjemy po nic.

Dużo mniej wymagająca muzyka alternatywna, niż ta którą Wy prezentujecie nie cieszy się niestety w Polsce zbyt dużym zainteresowaniem, co dopiero mówić o takich połamańcach jak Wasze. Do kogo adresujecie swoją muzykę, jak sobie wyobrażacie Wasz „target”?

Nie uważam muzyki za produkt, który można zaplanować i wcisnąć z nalepką „dla grupy X-Y“.Jest mi obojętne czy pod sceną lub przy półce w sklepie stanie emo-nastolatka czy 50 letni facet, bo wszyscy mogą odebrać nasze spojrzenie na dźwięki tak samo. Koncentrujemy się więc na tym, co chcemy grać, co budzi w nas tę muzyczną agresję, przyspiesza oddech, a nie na tym czy pokocha to słuchacz Behemoth czy jednak Dody. Mówisz, że w Polsce jest słabo z alternatywą i trudno się nie zgodzić, ale nie oczekuj od nas, że zaczniemy grać na 4/4, bo tak będzie nam łatwiej się przebić. Przerażają mnie historie o programach, które badają czy dany utwór będzie hitem czy nie, o programach które wyłaniają nam kolejnych idoli, o „Tancu z gwiazdami“ i innych tragediach, wciskanych na każdym kroku ludziom ze świadomością świata kreowanego przez dziennik Fakt. Rzygać mi się chce na myśl o tym, że większość tego kraju słucha Radia Zet czy RMF, ale co mogę zrobić? Liczyć na to, że mainstream otrząśnie się z gówna? Musielibyśmy chyba wszyscy poznać się bliżej z celebrytkami, bo w tym chorym kraju jak na razie to jedyna droga, aby cały kraj dowiedział się, że mamy światowe, wspaniałe zespoły. Lista jest długa.

Co Was inspiruje do grania tak niebanalnej muzyki?

Na pewno wpływ ma jakieś ogólne wkurwienie, czasem przygnębienie – nie uważam się za przesadnie wesołego człowieka, ale gdybym miał wymienić podpunkty to nie umiem Ci konkretnie odpowiedzieć. To po prostu samo się dzieje. Biorę gitę do ręki i patenty przychodzą, krzywią się, udziwniają, Część jest beznadziejna, część mniej, a raz na ile trafi się coś co po tygodniu nadal chce się grać.

Określenia z jakimi spotkałem się w odniesieniu do Waszej muzyki to między innymi: odhumanizowana, matematyczna, zwierzęca, wyzuta z uczuć. Zgodzicie się z takimi opiniami?

Nie ze wszystkimi. Odhumanizowana? Przecież na debiucie słychać nawet jak Koy gubi pałki J Nie trawię tych wszystkich produkcji brzmiących jak nagrane z jakąś komputerową maszyną zamiast bębniarza, równiusieńkich do bólu. Po co? Nie uważam więc, że określenie ‚odhumanizowana“ do nas pasuje. Matematyczna – no okej, jesteśmy po mat-fiz, więc liczyć umiemy i lubimy to wykorzystać. Zwierzęca – tak, metal nie może nie być zwierzęcy, tam musi być ryk i atak, liczę że u nas to jest, więc się zgadzam J Wyzuta z uczuć – sorry, jeśli ktoś tak napisał to jest mi zwyczajnie przykro. Muzyka bez uczuć jest kompletnym bezsensem. Jak „Dynastia“ bez Alexis J

Macie jako zespól zamiar „odpłynąć we własną przestrzeń dźwięków”. Jak daleko się do niej zbliżacie ze swoim nowym materiałem?

Liczymy, że jesteśmy na naszej wysepce, ale ciężko oceniać samego siebie. Uwierz mi, szlag nas trafia, że jeszcze tego nie wydaliśmy. Siła wyższa, walczymy J

Czytałem, że przed Kethą grywaliście głównie w zespołach biorących na warsztat cudze utwory. Nie myśleliście żeby kiedyś „Ukethyzować” utwór innego wykonawcy, tak jak chociażby Proghma-C zrobiła z „Army of me” Bjork?

Nie i przy całym szacunku dla Proghmy, powinien być oficjalny zakaz robienia coverów Bjork. Nie poprawia się doskonałości J Tym bardziej, że większość osób z jakimi miałem okazję rozmawiać kojarzy Progmaków z coverem, a szkoda bo na płycie wszystkie ich autorskie utwory są lepsze od tej przeróbki. Ogólnie covery to dla mnie śliski temat, jest masa wyjątków jak choćby „All Along The Watchtower“ w wersji Hendrixa, ale sam chęci do poprawiania kogokolwiek nie mam.

Jeśli byście się na to porwali, to byłby to utwór z ogólnie pojętych kręgów mocnej muzyki, czy uderzylibyście w inne rejony?

Oj drążysz, jeśli już to przerobimy Bella Bartoka J

Swoją drogą to musi być chyba duży przeskok z grania coverów, do tworzenia tak złożonych kompozycji. Każdy z Was dorzuca swoje trzy grosze do kompozycji, czy też parafrazując „ktoś nie komponuje, aby komponować mógł ktoś”?

Songi powstają z reguły u mnie w domu, później ogrywamy poszczególne tematy na próbach i decydujemy co zostaje, a co jest słabe. Największy wpływ na ostateczny kształt ma Koy, bębniarz, ale to że pomysły powstają dość jednostronnie nie umniejsza niczyjego wkładu. Gredge dorzuci odjechane solo, Seb podbije wszystko basem – to jest niesamowite jak gotowy materiał staje się „wszystkich“, nasz, po kolei każdy się z nim identyfikuje, znajduje w nim swoją jazdę.

Na Waszym nadchodzącym wydawnictwie mają pojawić się goście. Możecie uchylić rąbka tajemnicy, kto to taki będzie?

Przede wszystkim Macio Miechowicz z Neumy, z którym nagrywaliśmy gitary i wokale sVirusa. Miał dograć wstawkę do jednego utworu, dograł do trzech i  teraz nie wyobrażam sobie tych utworów bez jego partii. Absolutny mistrz J

Kiedy możemy spodziewać się następcy „III-ia” i jak przebiegają nad nim prace?

Jesień, chociaż otwartą kwestią jest nadal wydawca, więc może być różnie. Prace są praktycznie zakończone jeśli chodzi o nagrania. Pozostały „tylko“ moje wokale oraz miks, ale powinno pójść zgodnie z planem.

Czytałem, że po skończeniu prac nad Waszym debiutem wiedzieliście, że nie o to Wam chodzi. Po pierwsze dzięki, że jednak zdecydowaliście się podzielić swoją muzyką ze słuchaczami, po drugie po co wydawaliście coś z czego nie byliście zadowoleni?

Debiut rządzi się swoimi prawami. Zwykle jest tak, że band sobie ileś tam istnieje, w przeciągu tego okresu stworzył ileś tam utworów, nagrał demo i decyduje się na pełną płytę. Pakuje na nią zatem najlepsze numery jakie powstały w trakcie tej drogi. W chwili nagrywania „III-ia“ byliśmy stuprocentowo przekonani do każdego songa, więc jak najbardziej chcieliśmy to wydać. Teraz jesteśmy w innym punkcie, podoba nam się nieco inne podejście do muzyki, więc normalne, że debiut nie pokrywa się do końca z naszymi obecnymi gustami.

Póki co muzyka jaką gracie nie jest zbyt popularna, nawet w kręgach podążających inną drogą nić mainstream. Jak myślicie to bardziej wina braku odpowiedniej promocji w mediach,
czy też może słuchacze nie są jeszcze gotowi na tego typu dźwięki?

Dillinger Escape Plan jest sto razy mniej przystępny niż to co my gramy, a jakoś im się udaje, także to z pewnością kwestia promocji. Świat jest teraz tak niestety urządzony, że trzeba się mocno rozpychać łokciami, żeby wypłynąć na powierzchnię. My mamy łokcie sprawne, więc powalczymy, chociaż obiektywnie patrząc, cudów nie oczekujemy. I tak będziemy robić swoje, bez względu na to czy „trafimy“ czy nie – chęć grania muzyki jest w nas tak silna, że nie ma czynników, które mogłyby ten stan zniszczyć.

Możemy się spodziewać jakiejś większej trasy z Waszej strony po wydaniu nowego materiału?

Pracujemy nad tym, liczymy że się uda. Na tą chwilę mamy zaplanowane pojedyncze koncerty.

Jakieś ostatnie słowa dla wszystkich tych, którzy będą czytać ten wywiad?

Jeśli wytrwaliście do końca wywiadu to wielkie, wielkie dzięki J  Sprawdżcie nasz nowy album, koniecznie J

Rozmawiał: Kosa

Facebook Ketha