Sami wywieraliśmy na siebie sporą presję, żeby w końcu wejść do studia – wywiad Ryan O’Keeffe, Airbourne


Ryan O’Keeffe – perkusista szalonego, australijskiego Airbourne rozmawiał z nami o nowym albumie, oraz przeszłości i przyszłości swojego zespołu. Rozmawialiśmy zanim jeszcze ukazał się ich najnowszy album zatytułowany po prostu „Airbourne”, ale przez złośliwość przedmiotów martwych dopiero dzisiaj możemy Wam go przedstawić. Na szczęście nic nie stracił na aktualności.

Miłego czytania.

Ryan O’Keeffe, Airbourne: Miło cię widzieć.

Antyportal: Ciebie również.

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Co u ciebie?

Antyportal: Wszystko dobrze, dzięki. A u ciebie? Jak przebiega trasa?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Świetnie! Naprawdę. Wszystko idzie znakomicie. Kilka dni temu zagraliśmy na wielkim festiwalu we Francji. Było tam jakieś 160 tysięcy ludzi. To był jeden z tych komercyjnych festiwali, więc w programie było sporo muzyki elektronicznej, hip-hopu i podobnych rzeczy. A jednak z jakiegoś powodu ludzie tam lubią Airbourne, i jest to naprawdę spoko..

Antyportal: To nie żaden „jakiś powód”. Po prostu dajecie czadu i Wasza energia porwała publiczność. Czy odpoczywacie, czy jesteście teraz w trasie?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Jesteśmy w trasie i to już od jakichś trzech miesięcy.

Antyportal: Od waszego ostatniego albumu minęło siedem lat. Jaka atmosfera panowała w zespole, kiedy w końcu wróciliście do studia?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Było spoko. Sami wywieraliśmy na siebie sporą presję, żeby w końcu wejść do studia. Nie chcieliśmy iść na skróty podczas przygotowywania demówek. Dlatego, kiedy rozpoczęliśmy w studiu właściwą pracę poczuliśmy sporą ulgę. Teraz po prostu nie możemy się doczekać premiery nowego albumu.

Antyportal: Czy bardziej chodziło o to, żeby nagrać najlepszy album, jaki jesteście w stanie stworzyć, czy raczej o to, żeby wreszcie mieć to za sobą i wrócić do koncertowania?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Chcieliśmy nagrać najlepszy album, jaki mogliśmy stworzyć na tym etapie naszego życia. Właśnie dlatego zajęło nam to tyle czasu i właśnie dlatego zrobiliśmy tak wiele, żeby płyta stała się tym, czym jest. Jesteśmy z niej naprawdę dumni.

Antyportal: I słusznie! W jednym z wywiadów Joel opowiadał, że na początku waszej muzycznej drogi próbował rozpracować od podstaw styl konkretnego producenta. Chciał zrozumieć, jak uzyskuje określone brzmienie i w jaki sposób nagrywa piosenki. A przecież kiedy myślimy o nagrywaniu klasycznej rockandrollowej płyty, wydaje się, że wystarczy chwycić gitarę i zagrać riffy. Czy jest to w takim razie bardziej złożony, bardziej „naukowy” prosces, niż nam się wydaje?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Zabawne, bo myślę, że Joel mówił o czymś, co nazywaliśmy „Muttanacjami”. Kiedy jeszcze byliśmy dzieciakami interesowaliśmy się Matt-em Lang-iem i tym co robi. Próbowaliśmy rozgryźć, jego sztuczki, to jak pracuje i co robi, żeby uzyskać takie rezultaty, jakie osiągał.

I przy najnowszej płycie pracowaliśmy nad kilkoma utworami właśnie z Matt-em Lang-iem. I powiem Ci – choćbyś nie wiem, jak dokładnie studiował jego metody, dopiero współpraca z nim pozwala zrozumieć, jakim jest geniuszem i jak wielkim mistrzem muzyki.

Jako dzieciak po prostu bierzesz gitarę do ręki. Ale kiedy po raz pierwszy pracujesz z producentem, zaczynasz dostrzegać, jak wiele daje współpraca z innymi ludźmi przy tworzeniu muzyki. Jak to się mówi – nikt nie jest samotną wyspą, albo że w grupie praca idzie łatwiej. Nieważne, jak to nazwiemy. Chodzi o to, że warto mieć wokół siebie zespół ludzi, którzy wnoszą inną perspektywę i pomagają ci w drodze do celu.

Producenci są pod tym względem szczególnie cenni. Potrafią w jakiś sposób zmienić dobrą piosenkę w naprawdę świetny numer.

Antyportal: Czytałem i słyszałem, że podczas nagrywania albumu działo się mnóstwo rzeczy: tornada, powodzie, przerwy w dostawie prądu, dzikie zwierzęta, a nawet węże, które mają w zwyczaju gonić swoje ofiary. Generalnie wiele „atrakcji”, którepotrafiłyby odstraszyć niejeden zespół. Czy po przejściu przez to wszystko uważacie, że było warto? Czy warto było nagrywać w tym konkretnym studiu, w którym powstał wasz ostatni album?


funnel-web spider fot. Toby Hudson

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Tak. To było naprawdę ciekawe doświadczenie. Mieliśmy huragany, węże… Każdego wieczoru w drodze ze studia do domu, żeby zjeść kolację.

Każdy musiał mieć latarkę, żeby widzieć, co leży na ziemi. Były tam węże, skolopendry, różne paskudztwa. Znalazłem nawet pająka z rodzaju Atrax – jednego z najbardziej niebezpiecznych pająków na świecie. Łaził mi pod nogami, kiedy siedziałem sobie w klapkach. Gdyby mnie ugryzł, miałbym niezły problem.

Do tego dochodziły huragany. Drzewo omal nie spadło na naszego basistę, Striniego, kiedy spał. Także atrakcji nam nie brakowało. Ale żaden z nas nie zamieniłby tego doświadczenia na nic innego. Naprawdę świetnie się bawiliśmy.

Antyportal: Kiedy o tym opowiadasz, dla mnie te warunki wydają się szalone… Ale Ty nie sprawiasz wrażenia szczególnie przejętego. Wygląda na to, że jadowite pająki, węże i ekstremalna pogoda to dla was nic nadzwyczajnego. To dlatego, że jesteście z Australii i dla was to po prostu kolejny dzień w pracy?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Prawdopodobnie tak. Pamiętam, że kiedy zaczęliśmy koncertować w Europie, jedną z pierwszych rzeczy, jakie powiedziałem, było: „Ale to świetne, że nie trzeba zaglądać pod kołdrę, zanim włoży się nogi do łóżka!”.

W Australii po prostu dorastasz w warunkach gdzie kiedy idziesz spać, szybko sprawdzasz, czy nie masz nieproszonych gości. Jeśli zakładasz buty, najpierw stukasz nimi o ziemię, żeby upewnić się, że nic do nich nie wlazło.

Sam byłem już wielokronie ukąszony przez pająki, ale zazwyczaj… powiedzmy, że miałem we krwi tyle innych toksyn, że to chyba pająk bardziej na tym ucierpiał niż ja! (śmiech)

Antyportal: Podczas nagrywania ostatniego albumu pracowaliście z Bryanem Adamsem. Czego nauczył was jako muzyk, producent i autor piosenek?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Cóż, on po prostu… Tak samo jak Mutt Lange jest muzycznym geniuszem. Obaj pracowali z nami nad kilkoma utworami. Obserwowanie profesjonalistów przy było dla nas świetną lekcją. Wszystko co mogliśmy zrobić to uczyć się i mieć nadzieję, że coś z tego zostanie z nami na dłużej.

Ważne było też to, że naprawdę obchodziło ich to, co robimy. Dzięki temu sami jeszcze bardziej przykładaliśmy się do pracy. Kiedy widzisz, że komuś zależy, chcesz dać z siebie wszystko.

Świetnym doświadczeniem było choćby obserwowanie, jak Mutt Lange przesuwa poszczególne partie utworu, zmienia ich kolejność i przestawia elementy, na które sam nigdy byś nie wpadł.

Antyportal: Mieliście podczas obserwowania ich pracy dużo takich momentów olśnienia? Chwil, kiedy odkrywaliście coś nowego albo widzieliście drobną zmianę w utworze i myśleliście: „Aha, właśnie o to chodzi!”?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Myślę, że tak naprawdę dostrzeżemy to dopiero z perspektywy czasu. Wtedy byliśmy tak mocno pochłonięci pracą, że trudno było się nad tym zastanawiać. Dopiero teraz człowiek czasem musi się uszczypnąć, kiedy pomyśli, że rzeczywiście miał okazję z nimi pracować.

Pewnego dnia pewnie wrócimy do naszych demówek i porównamy je z tym, jak ostatecznie zabrzmiały utwory po pracy z producentami. Ale jeszcze tego nie zrobiliśmy.

Antyportal: Są jacyś artyści, których raczej nikt nie kojarzyłby z Airbourne, a z którymi chcielibyście współpracować? Tak jak z Bryanem Adamsem?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Hans Zimmer?

Antyportal: To byłoby coś!

Ryan O’Keeffe, Airbourne : No!

Antyportal: Orkiestrowe Airbourne – bardzo chciałbym to zobaczyć!

Ryan O’Keeffe, Airbourne : To mogłoby być świetne.

Antyportal: Gdybyście pracowali z Hansem Zimmerem, pewnie w grę weszłyby instrumenty klasyczne. Wyobrażacie sobie występ Airbourne z orkiestrą na żywo?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Jasne! To trochę tak jak Metallica grająca z Michaelem Kamenem.

Antyportal: Zgadza się, ale z tego, co wiem, Metallica ma na scenie nieco inną energię niż wy.

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Tak, tak. To prawda. Ale posłuchaj na przykład ścieżki dźwiękowej do filmu Twierdza z Seanem Connerym i Nicolasem Cage’em. Muzyka Zimmera ma w sobie niesamowitą intensywność. Są tam przecież elektryczne gitary!

Można by też wziąć motyw z Gladiatora i przenieść go na nasz grunt. Zobaczyć, co z tego wyjdzie. Wszystko jest możliwe. Dla chcącego nic trudnego.

Antyportal: Zdecydowanie! Kiedy czytałem o problemach, z jakimi mierzyliście się podczas nagrywania albumu, szczególnie o braku prądu, co raczej nie pomaga przy nagrywaniu rockowej płyty, zastanawiałem się, czy nie przyszło wam do głowy, żeby w tych warunkach nagrać album akustyczny. Wiem, że elektryczność jest ważną częścią rock and rolla, ale czy granie na gitarze akustycznej przy ognisku, picie piwa i śpiewanie z przyjaciółmi też nie jest rock and rollem?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : W sumie jest. Pytanie tylko, czy chcielibyśmy wydać taką płytę. Sam nie wiem. Nie jestem pewien, czy Airbourne to zespół, który powinien nagrywać akustyczne albumy. Ale kto wie? W jednym z naszych utworów, „Bogota”, pojawia się gitara slide. Może kiedyś zrobimy coś jednorazowo, jakąś specjalną edycję albo coś w tym rodzaju. Kto wie?

Antyportal: Jesteście obecni na scenie muzycznej od ponad 23 lat, jeśli dobrze liczę. Jest takie powiedzenie, że lepiej nie wiedzieć, jak powstaje kiełbasa. Wspominam o tym, bo im więcej dowiaduję się o przemyśle muzycznym, tym bardziej traci on w moich oczach. Wy nie tylko obserwowaliście, jak działa ta branża, ale sami jesteście jej częścią. A mimo to, kiedy ogląda się wasze koncerty i wywiady, wciąż sprawiacie wrażenie zespołu, który dopiero zagrał swój pierwszy koncert i zaczyna karierę. Nadal macie w sobie tę młodzieńczą energię i pasję do tego, co robicie.

Zastanawiam się, czy macie jakiś sekret, którym moglibyście się podzielić. Jak to możliwe, że po tylu latach w branży wciąż potraficie wkładać w swoją muzykę tyle energii?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Myślę, że po prostu naprawdę kochamy rock and rolla. Mamy pasję do tego, co robimy, i do grania na żywo. To właśnie nas napędza.

Z jakiegoś powodu Rolling Stonesi wciąż koncertują. Można to też porównać do opowiadania dowcipu. Kiedy opowiadasz komuś żart i ta osoba się śmieje, czujesz coś wyjątkowego. Komik, który rozśmiesza publiczność, również doświadcza tego uczucia.

A teraz pomnóż to uczucie tysiąc razy i mniej więcej tak wygląda występ Airbourne!

Czujesz energię płynącą od publiczności. Myślę, że właśnie dlatego Stonesi wciąż grają, a AC/DC nadal wychodzi na scenę. Nie robią tego dla pieniędzy. Robią to, bo kochają to, co robią. Kochają tę energię i to uczucie, które daje im granie na żywo.

I to właściwie cała tajemnica. Możemy robić to, co kochamy, tworzyć rockandrollowe piosenki i przeżywać takie doświadczenia, jak to, przez które właśnie przeszliśmy podczas nagrywania płyty. Wkładasz w coś mnóstwo pracy, a potem ktoś przychodzi i mówi: „Stary, odwaliliście kawał dobrej roboty!”. I od razu czujesz się świetnie.

Antyportal: Czyli w skrócie sekretem jest: grać rock and rolla i nie przejmować się resztą?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Dokładnie!

Antyportal: Skoro już rozmawiamy o waszej ponad 23-letniej obecności na scenie, wyobraźmy sobie, że kiedyś powstanie muzeum Airbourne, które upamiętni wasz dorobek. Co chcielibyście w nim umieścić?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Jesteśmy po prostu zaszczyceni, że możemy występować na scenie. Mamy ogromny szacunek dla tych, którzy byli przed nami. Chcemy oddać hołd takiemu brzmieniu, jakie sami kochamy.

Mam nadzieję, że zostaniemy zapamiętani nas jako zespół, który dawał z siebie wszystko i grał, kurwa, naprawdę głośno!

Antyportal: Czyli pewnie w Waszym muzeum znalazły by się jakieś wzmacniacze i gitary.

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Tak!

Antyportal: Słyniecie z kompletnie szalonych koncertów. Czy zdarzało się, że promotorzy albo właściciele klubów próbowali jakoś ograniczyć wasze sceniczne wybryki i poskromić to, co robicie na żywo?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Cóż, Joey miał kiedyś zwyczaj wspinać się po rusztowaniach, ale potem zaczęli je owijać i zabezpieczać, i tak dalej.

Ogólnie jednak nie. Airbourne od samego początku robi swoje. Nawet we wczesnych latach wytwórnia sugerowała nam, że powinniśmy zmienić brzmienie, ale to nigdy nie mogło się udać.

Zawsze podążaliśmy własną drogą i robiliśmy swoje. Dlatego właśnie wciąż będziemy nagrywać płyty. Nie zamierzamy nagle ograniczać się do wydawanie singli, chyba że kiedyś nagramy coś do filmu, tak jak AC/DC zrobiło „Big Gun”.

Po prostu robimy swoje, bo nie chodzi nam o pieniądze. Dorastaliśmy, oglądając zespoły takie jak Motörhead, AC/DC, Iron Maiden czy Judas Priest. Widzieliśmy, jak żyją i co robią, i właśnie takiego życia chcieliśmy dla siebie. Więc po prostu robimy swoje

Antyportal: Jasne. A granie koncertów w roli supportu przed własnymi idolami daje wam więcej frajdy niż występowanie jako główna gwiazda wieczoru?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Dosłownie kilka wieczorów temu graliśmy przed Judas Priest. Zaraz po naszym występie poszedłem w tłum i świetnie się bawiłem.

Zagraliśmy z nimi już kilka koncertów. Pierwszym albumem, jaki kiedykolwiek kupiłem, był Screaming for Vengeance. Dorastałem, czytając komiksy o II wojnie światowej i słuchając Judas Priest, co pewnie wiele o mnie mówi!

Po prostu uwielbiamy grać dla dużej publiczności, kiedy tylko mamy taką możliwość.

Antyportal: Wiele osób pyta was, skąd bierzecie tyle energii na scenie. Ja chciałbym zapytać o coś innego: jak udaje wam się wyciszyć po koncercie? Jak po takim zastrzyku endorfin i energii jesteście w stanie położyć się do łóżka i zasnąć?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Dużo piwa, dużo wina, dużo whisky! (śmiech)

A tak poważnie, przed koncertami zazwyczaj jesteśmy już w łóżkach albo po prostu odpoczywamy. Wszyscy są wtedy wyluzowani, bo nie chcemy zmarnować ani odrobiny energii, którą możemy później wykorzystać na scenie.

Podczas koncertu wypijam czasem parę drinków, żeby podkręcić atmosferę. Robi się intensywnie, człowiek daje się ponieść chwili, a potem po występie wychamowujemy przy kilku piwach. Niekiedy imprezujemy do czwartej nad ranem, potem śpimy do kolejnego koncertu i tak w kółko. Właściwie tak wygląda każdy dzień.

Antyportal: Czyli jesteście jak koty, które przez cały dzień oszczędzają energię, żeby wieczorem móc ruszyć do akcji?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Dokładnie tak!

Antyportal: Dużo mówicie o rock and rollu i legendarnych zespołach, takich jak Judas Priest, Motörhead czy oczywiście AC/DC. A czy możesz nam polecić jakieś młode, obiecujące australijskie zespoły, które pozostają jeszcze nieco poza głównym nurtem, a na które warto zwrócić uwagę?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Jest taki zespół, niekoniecznie nowy, ale obecnie koncertujący w Australii, który nazywa się The Poor. Mogą też być znani jako The Poor Boys, ale wydaje mi się, że obecnie występują po prostu jako The Poor.

Poszukajcie sobie ich dwóch utworów: „More Wine, Waiter Please” i „Poison”. Kiedy ich posłuchacie, od razu zrozumiecie, skąd wzięły się inspiracje naszego zespołu.

W połowie lat 90. naprawdę dawali czadu. Z tego, co pamiętam, supportowali nawet AC/DC podczas trasy The Razor’s Edge. Koniecznie ich sprawdźcie!

Antyportal: Dziś gracie w halach i dużych obiektach. Czy jest coś, czego nauczyliście się we wczesnych latach, kiedy występowaliście w pubach i małych klubach, a co wciąż przydaje wam się na scenie? Oczywiście poza tym, że każdego wieczoru trzeba dawać z siebie wszystko.

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Umiejętność reagowania na rozwój wydarzeń na bieżąco i zmieniania planów w ułamku sekundy.

Podczas koncertu wiele zależy od tego, jak rozwija się sytuacja. Kiedyś, gdy graliśmy w barach, Joel potrafił nagle wskoczyć na ladę i zacząć solówkę. Dzisiaj może przebiec przez cały teren festiwalu, żeby zagrać dla ludzi, którzy niekoniecznie mogą wejść pod scenę albo mają ograniczoną widoczność. Potrafi pojawić się tuż przed nimi i zagrać solówkę, zanim ktokolwiek się zorientuje, co się dzieje.

Reszta zespołu musi umieć na to zareagować. Musimy czytać sobie z oczu i obserwować się nawzajem. Joel patrzy na mnie, a my zaczynamy grać coś, co pozwala mu kontynuować to, co właśnie wymyślił.

Mam też mikrofon techniczny, przez który mogę komunikować się z chłopakami w ich słuchawkach dousznych. Sam jednak ich nie używam, więc oni nie mogą w ten sposób porozumieć się ze mną. Ja mam po prostu przed sobą zestaw perkusyjny i mogę zagrać odpowiednie przejście, żeby ponownie wprowadzić wszystkich w utwór.

Kilka dni temu mieliśmy koncert, podczas którego ktoś z pierwszego rzędu doznał urazu. Udało nam się wyciszyć muzykę praktycznie do samych hi-hatów. Kiedy tylko ta osoba bezpiecznie znalazła się za barierką, od razu ponownie wszystkich wprowadziłem i wróciliśmy do grania. Wszystko zadziałało jak w zegarku.

Antyportal: Macie jakiś „safe word”, które wypowiadacie, kiedy coś idzie nie tak?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Wystarczy, że spojrzę Joelowi w oczy. Jeśli spojrzy w moją stronę, od razu wiem, że coś jest nie tak.

Antyportal: Lenny niewątpliwie odegrał ważną rolę w waszej karierze i życiu. Czy jest jakaś jego rada, którą waszym zdaniem więcej ludzi powinno wziąć sobie do serca? Oczywiście pomijając te dotyczące muzyki i alkoholu.

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Myślę, że mówił przede wszystkim, że w tej branży ludzie mogą próbować cię zmienić. Mogą chcieć, żebyś brzmiał inaczej. Niektórzy ludzie będą pojawiać się w twoim życiu, a potem z niego znikać – zwłaszcza menedżerowie i im podobni.

Najważniejsze to pozostać wiernym sobie i temu, co się robi.

Lenny często zaglądał do naszej garderoby, kiedy wspólnie koncertowaliśmy. W tamtych czasach sporo jeździliśmy razem w trasy i występowaliśmy na wielu wspólnych koncertach.

Bardzo nam go brakuje.

Antyportal: Myślę, że wszystkim go brakuje. Czy często mieliście okazję zastosować tę zasadę w praktyce? Często zdarzało się, że ktoś próbował zmienić to, czym jest Airbourne?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Na początku wytwórnia sugerowała nam różne rzeczy. Jeszcze przed wydaniem pierwszej płyty pojawiały się pomysły, żeby trochę zmienić nasze brzmienie.

Myślę jednak, że ludzie po prostu mówili, co wiedzieli. Zawsze puszczaliśmy te rady mimo uszu. Jak już mówiłem, Airbourne robi to, co robi Airbourne. I tak już zostanie.

Antyportal: W jednym z wywiadów Joel powiedział, że do końca 2026 roku chciałby, żeby Airbourne wreszcie naprawdę rozwinęło skrzydła. Tymczasem koncertujecie po całym świecie i przynajmniej z mojej perspektywy macie wymarzone życie. Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby Airbourne rzeczywiście wzbiło się w powietrze?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Chcemy po prostu móc robić to dalej. To właśnie robimy od zawsze i właściwie nie znamy innego życia. Dopóki możemy grać i koncertować, wszystko jest tak, jak powinno być.

Antyportal: Czyli może po prostu jeszcze większe obiekty?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Zdecydowanie! Większe obiekty!

Antyportal: To chyba wszystkie pytania, które dla was przygotowałem. I tak pewnie kończy nam się czas. Czy chcielibyście przekazać coś jeszcze swoim polskim fanom?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Cóż, nasz najnowszy album nazywa się Airbourne i najlepiej mogę to ująć tak: moim zdaniem to najlepsza płyta, od której można zacząć poznawanie naszego zespołu.

Jeśli jesteście fanami Airbourne, a macie znajomych, którzy jeszcze nas nie znają, po prostu im o nas powiedzcie. Jeśli mają iTunes, Spotify czy inną podobną aplikację, nasza muzyka jest już właściwie w ich kieszeni. Wystarczy wyciągnąć telefon, poświęcić dwie sekundy i włączyć album.

Jesteśmy z niego dumni. Włożyliśmy w niego wszystko, co mieliśmy. A jeśli kochacie rock and rolla, to my też go kochamy. Dlatego, jeśli będziecie mieli okazję, koniecznie posłuchajcie tej płyty. Tylko pamiętajcie, żeby puścić ją głośno i mieć pod ręką coś do picia. Jeśli pijecie alkohol, to najlepiej kilka drinków! (śmiech)

Antyportal: A najlepiej kupić album na fizycznym nośniku, zamiast ograniczać się do serwisów streamingowych, prawda?

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Zdecydowanie! Absolutnie! (śmiech)

Antyportal: Dzięki za poświęcony czas. Miłego dnia!

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Wzajemnie! Dzięki za zaproszenie i za cierpliwość.

Antyportal: Dzięki. Nie ma sprawy. Do zobaczenia w trasie!

Ryan O’Keeffe, Airbourne : Do zobaczenia w trasie! Na razie!